środa, grudnia 28, 2011

„OSKAR I RESZTA”, E. Pałczyńska- Winek, Wyd. Złote Myśli, Gliwice 2007


Tym razem sięgnęłam po e-booka. Nie często czytam książki w takiej formie, gdyż rozprasza mnie możliwość surfowania po internecie, sprawdzania poczty, rozmów na gg i skipe, czytania blogów, pisania postów itd. Tym razem inne internetowe zajęcia przerywałam, by poczytać e-book'a. Uważajcie więc jeśli pracujecie zawodowo przy komputerze, bo z „Oskarem i resztą” można się zapomnieć i zamiast pracować, dobrze się bawić.

„Oskar i reszta” to zbiór przezabawnych opowiadań o życiu codziennym widzianym oczami małego dziecka. Pojmowanie świata przez Oskara doprowadza jego rodziców do szaleństwa, a mnie przypominają się liczne podobne doświadczenia z dziećmi. I znowu okazuje się, że dorośli i dzieci mogą inaczej pojmować sens codziennej higieny, relacji z rodzeństwem czy rówieśnikami, zastosowanie różnych przedmiotów, obowiązki domowe itp.

Muszę wspomnieć, że wszystkie opowiastki tu zamieszczone są autentycznymi historiami, czasem tylko lekko zmienionymi. Aż zazdroszczę autorce pomysłu i umiejętności, a Oskarowi kreatywnej mamy.

Polecam :
  • rodzicom zmęczonym, którzy szukają pozytywnych aspektów rodzicielstwa,
  • rodzicom spełnionym w swojej roli,
  • smutasom,
  • miłośnikom „Mikołajka”, „Koszmarnego Karolka” itp.,
  • wszystkim dzieciom,
  • tym, którzy szukają lektury na rodzinne wspólne czytanie ;)

poniedziałek, grudnia 19, 2011

KANADYJSKIE CIASTECZKA PIERNIKOWE

                         Tak wyglądają ciastka po wyjęciu z piekarnika :)

Składniki:
350 g mąki
90 g cukru (lub troszkę mniej, jeśli ktoś woli mniej słodkie)
1/4 szklanki syropu klonowego
jajko
esencja pomarańczowa
20 g mieszanki piernikowej
0,5 łyżeczki mielonego imbiru
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Przygotowanie:
Syrop klonowy, masło i cukier rozpuścić na małym ogniu w małym garnuszku, a następnie ostudzić. W osobnej misce wymieszać mąkę z przyprawami, imbirem, proszkiem, jajkiem, esencją pomarańczową i na końcu z ostudzonym syropem z masłem. Wyrobić gładką, miękką kulę i włożyć na 2 godziny do lodówki. Po tym czasie, nagrzać piekarnik do 180 st. C. Na oprószonym mąką blacie rozwałkować kawałek ciasta na ok. 2-3 mm i wykrawać kształty. Ciasteczka ułożyć na wysmarowanej tłuszczem blaszce i piec ok. 7-10 minut. Ciasta udekorować na drugi dzień. Można je przechowywać w metalowej puszce.

sobota, grudnia 17, 2011

„CZARODZIEJE MOGĄ WSZYSTKO”, D. Chwiejczak, Wyd. Galaktyka, Łódź 2009


Mamy oto polskiego „Harrego Pottera”, a nawet jego lepszą wersję.

Dziewczynka o imieniu Su jest uczennicą klasy V szkoły podstawowej oraz -po godzinach- adeptem sztuki magii. Zachęca swoich nowo poznanych kolegów i koleżanki do odkrywania świata czarów. Przyjaciele odkrywają wspólnie, że na wiele codziennych spraw można mieć wpływ za pomocą swojego myślenia i odpowiedniego podejścia. Poznają i starają się wcielić w życie 10 Reguł Wielkiej Księgi Czarów, które w skrócie brzmią tak:
1. „Kto czuje się czarodziejem- jest czarodziejem”.
2. Poznaj swoje myśli i uczucia.
    3. Panuj nad czasem.
    4. Poznaj samego siebie- o czym marzysz, do czego dążysz, co sprawia, że czujesz się szczęśliwym?
    5. „Naucz się działać”.
    6. „Ciesz się życiem i śmiej się przy każdej okazji”.
    7. Bądź systematyczny.
    8. „Odkrywaj to, co pozornie wydaje się niemożliwe”.
    9. „Naucz się panować nad negatywnymi emocjami”.
    10. „Jeśli czegoś pragniesz, musisz poświecić się temu bez reszty”.

Jak zapewne zauważyliście, te czary to tak naprawdę zasady na harmonijne i świadome życie. Pamiętając o nich codziennie, możemy stać się szczęśliwy ludźmi, którzy osiągają to, czego sami pragną.

„Czarodzieje mogą wszystko” to piękna powieść nie tylko dla młodzieży, uderzy także w serca dorosłych. A do jej zakupu, oprócz interesującej treści, powinno też zachęcić piękne wydanie- twarda oprawa, malowane ilustracje, prosta czcionka, a wszystko to na dobrym gatunkowo papierze.

czwartek, grudnia 15, 2011

„OTUCHA ZMIENIA WSZYSTKO”, J. C. Maxwell, Wyd. Logos, Warszawa 2011


„Otucha pozwala iść do przodu
Otucha sprawia, że stajemy się lepsi
Otucha dodaje nam nadziei
Otucha zmienia życie
Zachęta umacnia zespół
Otucha wiedzie do rzeczy wielkich”

Pamiętacie jak się czuliście, gdy ktoś dla Was ważny skrytykował to co robicie? Czy dzięki krytyce byliście bardziej zmotywowani do działania?

Wolicie spotykać się z ludźmi krytykującymi wszystko i wszystkich naokoło, czy z tymi, którzy często mówią nam komplementy, są uśmiechnięci, bije od nich pozytywna energia?

Śmiem podejrzewać, że jesteście w większości i dostajecie chęci do życia dzięki pochwałom, uśmiechom oraz pozytywnego nastawieniu. Mam jednak wrażenie, że w świecie współczesnym coraz trudniej o serdeczność, miłe gesty, zrozumienie, empatie, prawdziwą przyjaźń. Ludzie nastawieni są na rywalizację, materializm, egocentryzm, obierając sobie za narzędzie agresję słowną lub co gorsza fizyczną. I jak tu znaleźć osobę serdeczną i godną zaufania?

Wiele badań psychologicznych potwierdziło znaną od wieków tezę, iż dobro powraca. Będąc dla kogoś życzliwym, otrzymujemy w zamian często to samo.

Inne badania dowiodły, iż chorzy otrzymujący wsparcie psychiczne wracali do zdrowia częściej i szybciej.

Miłe słowa mają magiczną moc. Dodawanie innym otuchy nie jest trudne, a może zdziałać cuda. I właśnie o tym napisał J. C. Maxwell w książce pt. „Otucha zmienia wszystko”. Odnajdą w niej coś dla siebie zarówno ci, którzy szukają nadziei oraz ci, którzy chcą ją dawać innym.

Książka jest pięknie wydana- twarda oprawa, atrakcyjna oprawa graficzna, dedykacja z miejscem do podpisu- wszystko to sprawia, że publikację chce się podarować bliskiej nam osobie. Polecam np. jako prezent gwiazdkowy!

wtorek, grudnia 13, 2011

„RODZINNYCH CIEPŁYCH ŚWIĄT”, M. Prus, Wyd. Muza, Warszawa 2011


Sięgając po tę książkę spodziewałam się wzruszającej i ciepłej świątecznej opowieści. Tak sugerował tytuł. Tymczasem okazał się on paradoksem, gdyż autorka porusza tą ciemną stronę świąt.

Lena i Kamila to siostry, mające swoje rodziny. Każda z nich jest na swój sposób nieszczęśliwa. Obie trwają w nieudanych związkach, nie mając odwagi odejść. Każda z tych kobiet -w święta szczególnie- zaciska zęby i stara się nie doprowadzać do nieporozumień. Jak im się to udaje?

Kamila ma syna oraz męża pantoflarza, na którego wiecznie narzeka. Zazdrości wszystkim naokoło, będąc przekonaną, że innym wiedzie się lepiej. Święta spędzają zwykle tak samo, czyli przed telewizorem, przy suto nakrytym stole, w kameralnym gronie. Lena natomiast jest mamą 2 córeczek oraz żoną nieobliczalnego faceta.

Mamy okazję śledzić losy tych dwóch rodzin przez 7 kolejnych lat. Zmieniają się relacje między nimi, miłość małżeńska gaśnie, zaczynają się coraz poważniejsze problemy. Czytając książkę zdałam sobie sprawę, że takie święta są rzeczywistością w wielu domach, lecz o tym się nie mówi. Jest to tabu, gdyż domowe brudy pierze się w swoich czterech ścianach.

Warto przeczytać powieść; pomyśleć o swoich bliskich, docenić to, co się ma, a zmienić, to co się da; postarać się, by nasze życie potoczyło się inaczej, niż życie bohaterek. Niech ich los będzie tylko przestrogą, a nie opowieścią o nas samych...

sobota, grudnia 10, 2011

„JULEK I MAJA W LABIRYNCIE”, A. Grabowska- Grzyb, Wyd. Akapit press, Łódź 2011


O uzależnieniu dzieci i młodzieży od komputera mówi się coraz więcej, lecz ciągle za mało. A problem jest poważny. Więcej na ten temat można przeczytać na przykład  tutaj , a tymczasem przejdę do recenzji powieści dla dzieci, poruszającej ten wątek.

Julek jest przeciętnym uczniem, który ma czasem problemy w szkole, szczególnie z matematyką. Jeśli przyniesie do domu pochwałę lub dobry stopień, w nagrodę może pograć w grę komputerową. Bardzo się więc stara, gdyż uwielbia taką rozrywkę. Nawet marzy, by życie było takie samo jak przedstawiane w grach. Pewnego razu wirtualny świat wciąga go do siebie. I to dosłownie. Chłopiec staje się bohaterem ulubionej gry, a jego zadaniem jest zdobywanie kolejnych poziomów zaawansowania. Na początku Julek jest tym zachwycony! Jednak stan euforii trwa krótko. Pragnie wrócić do rzeczywistego świata, co nie podoba się fikcyjnym bohaterom. Na ratunek przybywa mama oraz siostra. Jak poradzą sobie z powrotem do codzienności?

Autorka połączyła fabułę książki do wyjaśnienia dzieciom pracy ludzkiego mózgu. Pomysł dosyć ciekawy, lecz moim zdaniem opisy anatomii i fizjologii układu nerwowego są przedstawione trudnym językiem, którego 9- 11- latek może nie zrozumieć. Chyba, że fascynuje się funkcjonowaniem organizmu i marzy, by zostać w przyszłości np. lekarzem.

piątek, grudnia 09, 2011

„CYFERKI”, J. Cygan, Wyd. Czerwony Konik, Kraków 2011


Od kilku dni dostępne jest w księgarniach najnowsze dzieło Jacka Cygana. Dlaczego piszę, że to dzieło? Jestem pewna, że wcześniej czy później trafi ono do szkolnych podręczników nauczania początkowego.

„Cyferki” to zabawny wiersz o cyfrach właśnie. Tekst doskonale obrazuje ich zapis, a proste ilustracje ułatwiają zapamiętanie ich wyglądu. Dzieci mogą się przy tym doskonale bawić, a nauczyciele i rodzice mają świetną pomoc podczas pierwszych lekcji matematyki.

Książeczka ma mały format oraz tekturowe strony, z przewracaniem których poradzą sobie nawet małe rączki.

środa, grudnia 07, 2011

PASTA ŚLEDZIOWA


Zamiast ciągle jeść kanapki z szynką lub serem, wypróbowałam pastę śledziową z książki z 1970 roku pt. „Od Ananasa do Ziemniaka” I. Gumowskiej. Połączenie śledzia z kiełbasą trochę mnie przerażało, ale ostatecznie się przekonałam.

Składniki:
250 g matjasów
75 g kiełbasy
1 ugotowane na twardo jajko
natka pietruszki
70 g cebuli
70g kwaśnego jabłka
kilka łyżek śmietany 18% (ilość wg uznania)
pieprz
sok z cytryny z

Przygotowanie:
Śledzie wymocz, by nie były za słone. Do miski wrzuć matjasy, kiełbasę, jajko na twardo, cebulę, obrane ze skórki jabłko i zmiel blenderem. Na końcu dodaj posiekaną pietruszkę, śmietanę, skrop cytryną i dopraw pieprzem.

Pasta smakuje nie tylko z chlebem, ale także z ugotowanymi ziemniakami w łupinach.

wtorek, grudnia 06, 2011

„MNICH, KTÓRY SPRZEDAŁ SWOJE FERRARI”, R. S. Sharma, Wyd. Galaktyka, Łódź


Pewien odnoszący sukcesy adwokat doznaje ataku serca. Lekarz daje mu do zrozumienia, że musi wybrać- albo wkrótce praca ponad normę go wykończy, albo zwolni tempo, przedłużając życie. Ten właśnie moment staje się przebudzeniem mężczyzny. Postanawia rzucić pracę i wyrusza do Indii w poszukiwaniu sensu swojej egzystencji. Przez prawie trzy lata pobiera nauki u Wielkich Mędrów Sivany, którzy „odmładzają go zewnętrznie” oraz sprawiają, że „staje się dojrzalszy wewnętrznie”.

Książka ta to powieść o poznawaniu samego siebie oraz drodze do szczęścia wewnętrznego. To kopalnia mądrości Wschodu skierowana do ludzi Zachodu. To lekcja harmonijnego życia. To książka, do której się wraca, a za każdym razem odkrywa coś nowego.

Jeśli czasem zastanawiacie się nad sobą i swoim życiem, chcecie coś zmienić, jednocześnie nie lubicie czytać poradników, a szukacie niegłupich wskazówek- wyruszcie w podróż w poszukiwaniu siebie z „Mnichem, który sprzedał swoje Ferrari”.

czwartek, grudnia 01, 2011

„MRÓWKA W WIELKIM MIEŚCIE”, D. Safier, Wyd. Galaktyka, Łódź 2009


Jeśli szukacie dobrej, lekkiej, ale jednocześnie mądrej powieści, proponuję Wam właśnie tę. Wciąga od pierwszych stron.

„Mrówka w wielkim mieście” należy do serii Zapach pomarańczy Wydawnictwa Galaktyka. Są to opowieści o poznawaniu samego siebie i o odnajdywaniu sensu życia wśród codziennych zdarzeń.

Główna bohaterka- Kim jest znaną niemiecką dziennikarką. Ostatnie lata poświęciła wyłącznie karierze, zaniedbując córeczkę i męża. Po otrzymaniu prestiżowej nagrody ginie w dosyć dziwny sposób, by po chwili odrodzić się jako mrówka. W jakim celu przeszła reinkarnację? Czy już zawsze pozostanie mrówką?

Prawdziwa miłość, która jest w stanie znieść wszystko; szansa na zmianę swojej duszy; kariera kontra bliskie osoby; przyjemność kontra trudy bycia z rodziną... to w wielkim skrócie o czym jest ta książka. Do tego mnóstwo zaskakujących momentów, dowcip, kreatywność i mądrość autora.

Przyznam się Wam, że baaaardzo dawno nie delektowałam się tak książką! Często zatrzymywałam się nad przeczytaną treścią i poddawałam refleksji...

Chciałabym czytać więcej takiej literatury. I chciałabym, byście też na taką trafiały, bo przecież my- matki nie mamy czasu na bzdury (dlatego na swoim blogu, polecam tylko to, po co warto sięgnąć)! Polecam dla Was lub na prezent, ale później koniecznie pożyczcie, by przeczytać.

wtorek, listopada 29, 2011

„LICZY SIĘ DZISIAJ”, J. C. Maxwell, Wyd. Logos, Warszawa 2011

„(...) oprócz dnia dzisiejszego nie mamy nic. Na wczoraj jest za późno. Jutra nie możemy być pewni. I właśnie dlatego liczy się dzisiaj”.

J. C. Maxwell jest cenionym amerykańskim ekspertem do spraw przywództwa. Pracuje ze sportowcami, przedsiębiorcami, marketingowcami i innymi, chcącymi odnieść sukces. Jego książki na całym świecie rozchodzą się jak świeże bułeczki.

Nie żebym pchała się do jakiegoś wielkiego sukcesu, ale chciałam zapoznać się z tym, co ma do zaoferowania swoim czytelnikom ów Maxwell.

W książce „Liczy się dzisiaj” opisuje on jak odnieść zwycięstwo nie tylko w biznesie, ale w każdej dziedzinie życia. Jego wskazówki wydają się proste i całkiem sensowne. Na pewno nie można o nich powiedzieć, że są w stylu „powstrzymuje cię tylko siła grawitacji” ;) . Oprócz porad autora, znajdziemy dużo przykładów oraz ćwiczenia przybliżające nas do triumfu.

Poradnik adresowany jest nie tylko do mających dość swojego życia według maksymy „co masz zrobić dzisiaj, zrób pojutrze”, ale do każdego kto ma ochotę popracować nad sobą.

niedziela, listopada 27, 2011

„UŚMIECHNIJ SIĘ”, Z. Ziglar, Wyd. Logos, Warszawa 2010


Książka zawiera kilkadziesiąt autentycznych anegdot podnoszących na duchu nie tylko pesymistę, ale każdego kto potrzebuje miłego słowa. A któż z nas go czasem nie potrzebuje? Poza tym, że „przypowiastki”- jak nazywa je autor- wywołują uśmiech na twarzy, są także całkiem mądre. Każda niesie ze sobą jakieś przesłanie.

Najlepiej czytać jedną opowiastkę dziennie. Właściwie można by z nich stworzyć kalendarz, na każdy dzień lub chociaż tydzień. Jeden tekst z tej książki i życie staje się prostsze.

„Uśmiechnij się” przeczytałam po kolejnej nieprzespanej nocy, w wolnej chwili między karmieniami i powiem Wam, że od razu poprawił mi się humor. Poczułam się naładowana pozytywną energią nie wychodząc z domu i nie spotykając się z ludźmi, którzy jeszcze są w stanie mnie pocieszyć (mój Synek jest kochany i cudowny, ale gdy nie śpię 2 tygodnie, trochę mi ciężko się uśmiechać...).

Szczerze polecam lekturę Wam i Waszym bliskim. Podpowiem też, że może to być sympatyczny prezent dla przyjaciela, tym bardziej, że na początku książki znajduje się dedykacja. Wystarczy się tylko podpisać ;)

piątek, listopada 25, 2011

DZIEŃ DARMOWEJ DOSTAWY SZANSĄ DLA ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA


Mając maleństwo trudno będzie mi w tym roku ruszyć na przedświąteczne zakupy. Nie chcę zabierać Rysia do centrum handlowego, bo nie jest to wygodne ani dla niego, ani dla mnie. Całe szczęście ktoś genialny wymyślił Dzień Darmowej Dostawy :) W tym roku organizowany jest 30 listopada. W ten dzień można zamawiać z wybranych sklepów internetowych obojętnie za jaką kwotę, a sklep pokryje całkowity koszt dostawy! Sprawdźcie same szczegóły: www.dziendarmowejdostawy.pl

czwartek, listopada 24, 2011

DOMOWE CHEESEBURGERY


Jeśli fast food, to tylko w domu!

Składniki:
4 bułki do hamburgerów (w wersji zdrowszej powinny być razowe lub chociaż z ziarnem)
ulubiona sałata
żółty ser
250g mielonej wołowiny (zdrowsza od wieprzowiny)
ogórek kiszony (dla karmiących składnik zakazany)
ketchup
majonez
przyprawy do mielonego lub tylko sól i pieprz

Przygotowanie:
Mielone doprawiamy, dzielimy na 4 części, spłaszczamy dłonią na naprawdę cienko i smażymy bez tłuszczu na grillu elektrycznym lub patelni teflonowej. Bułki kroimy na pół oraz lekko przyrumieniamy na grillu. Sałatę rwiemy lub kroimy (jeśli jest to sałata lodowa) na na mniejsze kawałki. Ogórek kroimy w plasterki. Gdy wszystkie składniki są już przygotowane, układamy hamburgera: na bułkę kładziemy mięso, ser, sałatę, ogórka, majonez, ketchup i zamykamy drugą połową bułki. Proste? Banalnie proste! Więc po co nam Mc Donalds?

wtorek, listopada 22, 2011

„CZTERY UMOWY”, D. M. Ruiz, Wyd. Galaktyka, Łódź 2007


Obojętnie w jakiego boga wierzysz, czy jesteś ateistą, ta książka może odmienić Twoją duszę. Jej autor- Don Miguel Ruiz- wychowywał się w rodzinie uzdrowicieli- znachorów i szamanów. Sam jednak został lekarzem. Pewnego dnia uległ wypadkowi samochodowemu, po którym postanowił żyć według zasad Tolteków.

Toltekowie byli uczonymi i artystami. Przez tysiące lat ich nauki starannie utrzymywano w tajemnicy, by nie dostały się w niepowołane ręce. Prawda głoszona przez nich „dotyczy spraw ducha, najprościej nazwać ją sposobem życia, wyrażającym gotowość do przyjęcia szczęścia i miłości”. Książka ta przedstawia właśnie prawdy Tolteków ujęte w czterech umowach.

Pokrótce:

Po pierwsze- „Szanuj swoje słowo”. Słowa mają magiczną moc- mogą ranić lub tworzyć piękno, dlatego uważaj na to, co mówisz. Nie trać energii na słowa pełne nienawiści i fałszu, mów o sobie i innych językiem prawdy i miłości.

Po drugie- „Nie bierz niczego do siebie”. Bo jeśli robisz odwrotnie, jesteś egoistą! Poza tym często czujesz się dotknięty tym, co usłyszałeś lub zobaczyłeś. A prawda jest taka, że wszystko, co do nas dociera jest wynikiem wyobrażeń i doświadczeń naszego otoczenia.

Po trzecie- „Nie zakładaj niczego z góry”. Ludzie mają tendencję komentowania wszystkiego, co się da, co przysparza nam samym, ale przede wszystkim innym, wielu przykrości. By odmienić swoje życie na lepsze, według Tolteków powinniśmy- zanim wydamy jakiś osąd- zadać pytania i poszukać na nie odpowiedzi. Także w sobie.

Po czwarte i ostatnie- „Rób wszystko najlepiej jak potrafisz”, biorąc pod uwagę swoją aktualną sytuacją- niedyspozycję, zdrowie, problemy, radości. Czyń tak, by nigdy tego nie żałować i nie czuć za siebie wstydu.

Zdaniem autora, wprowadzając w życie powyższe umowy, jesteśmy w stanie doznać raju na Ziemi. Nie wierzysz? Spróbuj!

niedziela, listopada 20, 2011

"UMYSŁ, KTÓRY SZKODZI", P. Martin, Wyd. Muza, Warszawa 2011


Choć medycyna rozwija się na tyle, że wydłuża ciągle życie ludzkie, chorujemy jednak częściej niż na początku XX wieku! Jak to możliwe? Paul Martin- dr biologii behawioralnej- w swojej książce „Umysł, który szkodzi”, tłumaczy: „(...) częstotliwość występowania chorób nie uległa zmianie z biegiem lat; zmienia się raczej nasza wrażliwość na ból i cierpienie, skłonność do łączenia ich z chorobami ciała, niechęć do przechodzenia nad nimi do porządku dziennego oraz gotowość do szukania fachowej pomocy.”

Udowodniono masą badań naukowych, iż stres psychiczny wyzwala w nas choroby fizyczne. Każda większa zmiana w życiu, np. śmierć bliskiej osoby, rozwód, narodziny dziecka, ślub, zmiana miejsca zamieszkania, nowa praca itd. wywołuje w organizmie stres mogący zmniejszyć odporność na choroby. Negatywny stan psychiczny może sprawić, że staniemy się bardziej podatni na zaburzenia stanu zdrowia niż osoby o spokojnym stanie ducha. Istnieją nawet osobowości zwiększające prawdopodobieństwo zachorowania na choroby serca czy nowotwór. Autor przekonuje, iż dzieje się tak dlatego, że „umysł wywiera wpływ na ciało, a więc i na zdrowie fizyczne, które z kolei oddziałuje na umysł, a tym samym- na myśli, emocje i zachowania.” Na szczęście stres i negatywne emocje nie są jedynymi przyczynami choroby. Stan umysłu może jedynie skłaniać nas do zachowań zagrażających zdrowiu lub tych prozdrowotnych, uaktywniać ukryte schorzenia czy przyspieszać lub spowalniać rozwój choroby.

W książce ogromna ilość przykładów z życia i literatury potwierdza omawiane teorie. Dzięki temu każdy rozdział czyta się z zapartym tchem! „Umysł, który szkodzi” zaczęłam czytać wieczorem, a w nocy nie mogłam zasnąć- chciałam czytać dalej, aż do ostatniej strony! Autor stosuje w swych rozważaniach prosty język, trafiając do każdego czytelnika, nie trzeba więc być medykiem, by rozumieć zagadnienia ze zdrowia i choroby. Dla mnie była to interesująca i pouczająca lektura! Polecam tym z Was, które nie boją się sięgnąć po książkę popularnonaukową.

czwartek, listopada 17, 2011

„ANIOŁ STRÓŻ OD WSZELKICH WYPADKÓW”, G. Scholz, M. Elitez, Wydawnictwo Debit


Nie tylko my- ludzie musimy uczyć się w szkołach. Należy to także do obowiązków … wszystkich aniołów! A wiedzę z jakich przedmiotów musi opanować każdy aniołek? Na przykład naukę o niebie, o pomaganiu, szybkie latanie, śpiew, opowiadanie historii, punktualność, ale też i czytanie i liczenie. Anioł ze świadectwem ukończenia szkoły zaczyna swą pracę jako Anioł Stróż przydzielonego mu człowieka. Każdy z nas ma takiego Anioła Stróża. Został nim również młody aniołek-Błękitek. Archanioł przydzielił mu do opieki nowonarodzoną Eleonorę. Przez pierwsze miesiące Błękitek bardzo się nudził. Lena tylko spała i jadła, a aniołek był głodny przygód. Jednak kiedy dziewczynka zaczęła rosnąć i zdobywać nowe umiejętności, często czyhały na nią niebezpieczne sytuacje. Jak sobie z nimi poradziła ona sama oraz Błękitek, mali czytelnicy dowiedzą się z tej pełnej humoru książki.

środa, listopada 16, 2011

„GRY I ZABAWY”, L. Bolton, Wyd. Helion, Gliwice 2007



„Nareszcie coś innego niż telewizor i gry komputerowe”- mówi sam autor i ja się z nim zgadzam. Ta książka powinna się znaleźć w każdym domu- obojętnie czy są w nim dzieci czy nie. Na ponad 300 stronach zamieszczono aż 600 propozycji przeróżnych gier i zabaw. Są te bardziej znane (np. Ciuciubabka), są i zapomniane, które miło sobie przypomnieć z czasów swojego dzieciństwa (pamiętacie Kierki?), ale większość to (przynajmniej dla mnie) pomysły nowe i warte sprawdzenia! I tak znajdziemy tutaj pomysły na gry w szachy i warcaby, gry planszowe, gry karciane dla jednego, dwóch i wielu graczy, gry hazardowe, gry z użyciem kości i płytek, gry klubowe, z użyciem piłki, gry na otwartej przestrzeni, podwórkowe, samochodowe, piknikowe, na przyjęcia, na deszczowe dni, wodne, z okazji ślubu, spodziewanych narodzin dziecka oraz łamigłówki. Jak widzicie, jest w czym wybierać!

Szczegółowy opis zasad zabawy oraz ramki, w których zawarte są istotne uwagi, ciekawostki czy wskazówki umożliwiają prawidłowy przebieg. Przy każdej propozycji gry podany jest sugerowany minimalny wiek oraz ilość graczy.

Poradnik okaże się pomocny dla wszystkich zajmujących się organizowaniem czasu wolnego, czyli na pewno rodziców. A poza tym animatorów, wychowawców, nauczycieli i wszystkich lubiących się bawić. Polecam!!!

Książkę można kupić na przykład w księgarni internetowej Septem.

poniedziałek, listopada 14, 2011

"MIŚ BODO I STRAŻACY", „MIŚ BODO W PRZEDSZKOLU”, P. Zarawska, Wydawnictwo Debit, Bielsko- Biała


Obie książeczki adresowane są do dzieci 2+. Każda kartka jest tekturowa, dzięki czemu przewracanie stron małymi paluszkami nie jest trudne. Poza tym każda z nich jest atrakcyjnie wycięta pod jakiś element ze strony. Wzrok maluszka przyciągają też kolorowe ilustracje, na których dużo się dzieje.


Tytuł „MIŚ BODO I STRAŻACY” opowiada o uroczystościach stulecia straży pożarnej w Niedźwiadkowie. Z tej okazji strażacy przygotowali dużo atrakcji dla mieszkańców. Miś Bodo jest zachwycony. W pewnym momencie rozlega się alarm pożarowy. W Niedźwiadkowie wybuchł pożar, więc zabawy zostają przerwane, by gasić ogień. Miś Bodo może teraz podejrzeć strażaków w akcji.

Książeczka oprócz tego, że opowiada ciekawą historię ma również walory edukacyjne, gdyż uczy małego czytelnika nazw podstawowego sprzętu strażackiego. Dziecko może ćwiczyć spostrzegawczość, odszukując podane przedmioty na ilustracjach.


„MIŚ BODO W PRZEDSZKOLU”

Tym razem miś Bodo odwiedza przedszkole. Opowiada czytelnikowi jak wygląda dzień w tym ciekawym miejscu. Po co tam chodzić, w co można się bawić, co robić, gdy pojawi się problem, kiedy wraca się do domu- tych i wielu innych cennych informacji dziecko dowie się od misia Bodo.

Z książeczką warto zapoznać malucha na krótko przed jego pójściem do przedszkola, by już zaczął się do niego przygotowywać.

środa, listopada 09, 2011

„CHWAŁA MOJEGO OJCA. ZAMEK MOJEJ MATKI”, M. Pagnol, Wyd. Esprit, Kraków 2010


Kto lubi „Mikołajka”, będzie się też dobrze bawił czytając i tę książkę.

Jest to powieść autobiograficzna Marcela Pagnol- francuskiego pisarza i reżysera filmowego, zmarłego w 1974 roku. W zabawny sposób opisuje on czasy swojego dzieciństwa spędzone w Prowansji.

Ojciec chłopca znosił do domu różne antyki, ale też i bezużyteczne sprzęty domowe, które zamieniał na coś użytecznego. Matka natomiast uważała je za śmieci, co rodziło między nimi pewne nieporozumienia. Zresztą powodów do sporów między małżonkami było wiele, jak to w życiu bywa. Autor przedstawił je w dowcipny sposób do tego stopnia, że w pewnych momentach stają się karykaturą związku.

Ciotka Róża natomiast zakochuje się i w końcu wychodzi za mąż za bogacza Tomasza, który każe do siebie mówić „wuj Juliusz”. Marcelowi i jego bratu- Pawłowi rodzi się siostrzyczka. Marcel wierzy, że poród odbywa się przez pępek, a Paweł jest przerażony, gdy widzi siostrę przy piersi mamy. Myśli wówczas, że niemowlę pożera matkę...

Niezapomniane przygody oraz codzienne zdarzenia całej rodziny Pagnol opisuje oczami dziecka, którym niegdyś był. Jego dziecięce myślenie szybko wprawi czytelnika w dobry humor. Czyż nie jest zabawne czytać: „(...) ponieważ dzieci przychodzą zbyt późno, żeby edukować swoich rodziców, muszą szanować ich nieuleczalne dziwactwa i nie powinny nigdy ich zasmucać”? No ja zwijałam się ze śmiechu! I to prawie na każdej kolejnej stronie.

wtorek, listopada 08, 2011

SEZAMOWE NALEŚNIKI Z MIODEM

Gdy zwykłe naleśniki już się znudzą, proponuję wypróbować te!

Składniki:
1,5 szklanki mąki
1/3 szklanki sezamu
1 jajko
1 szklanka mleka
3/4 szklanki wody
sól
łyżka oleju

Przygotowanie:
Na suchej patelni lekko zrumień sezam. W osobnych naczyniu połącz na gładką masę mąkę z jajkiem, mlekiem i wodą. Dodaj prażony sezam, szczyptę soli i łyżkę oleju. Smaż naleśniki- możesz to zrobić na suchej patelni z teflonem. Następnie podawaj z miodem lub według uznania.

poniedziałek, listopada 07, 2011

„SYNUŚ. INSTRUKCJA OBSŁUGI DLA RODZICÓW”, T. Foy DiGeronimo, Wyd. Helion, Gliwice 2009

Kiedy Rysio miał kilka dni, tygodni, bardzo często brałam go na ręce, przytulałam, całowałam, zdarzało się, że zasypiał w naszym małżeńskim łóżku. Duże grono starszego ode mnie pokolenia krytykowało mnie, że rozpieszczam dziecko, że Mały nauczy się mną manipulować i za chwilę będzie robił „sceny” wymuszenia mojej uwagi np. na środku chodnika. Słuchałam tej krytyki i zastanawiałam się czy rzeczywiście robię błąd. Czułam jednak, że Rysiu tego właśnie potrzebuje. Do dzisiaj postępuję tak jak wcześniej, lecz mam w nosie uwagi innych.

W poradniku „Synuś. Instrukcja obsługi dla rodziców” po raz pierwszy przeczytałam, że chłopcy potrzebują więcej uwagi, czułości i miłości rodziców niż dziewczynki! Mówiła mi o tym kiedyś koleżanka. Jej słowa wtedy bardzo mi pomogły przetrwać krytykę mojego zachowania przez pozostałe osoby. Gdybym wiedziała o tym wcześniej, zaoszczędziłabym sporo nerwów.
Dalej, autorka książki tłumaczy, że niemowlęta nie potrafią manipulować swoimi rodzicami! One potrzebują przytulenia i innych form bliskości, gdyż tylko wtedy czują się bezpieczne i kochane. Banalne stwierdzenie, prawda? A jednak jest mnóstwo ludzi, którzy myślą inaczej i podają w wątpliwość sens częstej bliskości mamy i maleństwa.

Przeczytacie też, że maluch jest w stanie przespać całą noc dopiero, gdy jego waga osiągnie 5,5 kg.! A co to znaczy- „całą noc”? O tym też poinformuje autorka. Pisze ona o wielu aspektach wychowania i pielęgnacji małego mężczyzny: jakie imię wybrać (opisano nawet tradycje nadawania imion w różnych kręgach kulturowych), jak karmić, usypiać, utrzymywać higienę. Znajdziemy też parę słów o rozwoju w poszczególnych miesiącach aż do osiągnięcia przez niego 1,5 roku oraz wiele przydatnych rad. 

Poradnik można kupić między innymi w księgarni internetowej Septem.  

piątek, listopada 04, 2011

„CAŁUSKI I BUZIACZKI”, „KOCHANA MAMUSIA”, „KOCHAM CIĘ”, A. Frączek, Wydawnictwo Debit

 
„CAŁUSKI I BUZIACZKI” to zabawny i uroczy wiersz o buziakach właśnie. W pewnym okresie dziecka jest to forma nie tylko wyrażania uczuć, ale też i zabawy. Maluch buziakami obdarza członków rodziny, pupila, maskotki, lalki i kolegów.

„Misiu...? Misiu, nie uciekaj!
Daj mi buzi! No...? Nie zwlekaj!”

Szkoda, że nasz brząc tak szybko wyrasta z dawania mamie buziaka... Gdy chodzi się już do szkoły całowanie rodziców jest obciachem... (ale o tym w książeczce całe szczęście ani słowa!).


„KOCHANA MAMUSIA” to druga książeczka z tej serii co powyżej. Dowcipnym wierszem wyrażona jest tu cała miłość do mamy.

„Kiedy mama mnie przytula,
choćby wicher wkoło hulał,
u nas robi się cieplutko...
jak ja lubię być z mamusią!”

Autorka pięknie przedstawia małemu czytelnikowi, że każda mamusia jest wyjątkowa i ważna, nawet gdy się czasem złości...


Kochać można mamę, tatę, rodzeństwo, dziadków, lalkę, swojego zwierzaka, a nawet koleżankę! Książeczka pt. „KOCHAM CIĘ” opowiada o uczuciu miłości. Przedstawia, że do każdej z osób uczucie to może być inne, choć równie istotne i piękne.

Wszystkie powyżej proponowane książeczki są pięknie wydane przez uwielbiane przeze mnie Wydawnictwo Debit. Każda z nich jest oprawiona w twardą okładkę. Ilustracje są duże, kolorowe i przedstawiają to co istotne, bez zbędnych elementów, które tak często psują przyjemność oglądania.

niedziela, października 30, 2011

JABŁECZNIK Z SYROPEM KLONOWYM

W naszej spiżarni od dawna stał syrop klonowy. Do naleśników nam nie smakował, więc stał i stał. Za każdym razem, gdy na niego spojrzałam myślałam sobie: „trzeba coś z nim zrobić”. I wreszcie na kanale Kuchnia TV natknęłam się na ten przepis! Przekonajcie się sami, jak dobrze smakuje z jabłkami, cynamonem i kruchym ciastem.
Przepis na tortownicę.

Składniki:
Ciasto:
2 szklanki mąki pszennej
200g margaryny do pieczenia
2 łyżki płatków owsianych
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki soli
2 łyżki jogurtu greckiego/ bałkańskiego/ kwaśnej śmietany (do wyboru)
2 łyżki syropu klonowego

Nadzienie:
5 twardych jabłek
4 łyżki syropu klonowego
1 łyżeczka cynamonu
wiórki zimnego masła
1 jajko roztrzepane z łyżką zimnej wody

Przygotowanie:
W misce wymieszaj mąkę, płatki owsiane, proszek i sól. Następnie dodaj syrop klonowy i jogurt/ śmietanę. Wyrabiaj ciasto tak długo, aż będzie jednolite. Teraz włóż je do lodówki na 15 minut. W tym czasie przygotuj nadzienie. Obierz jabłka ze skórki i gniazda nasiennego, pokrój na plasterki. Wrzuć je do miski, polej syropem klonowym, posyp cynamonem i wymieszaj.
Po wyjęciu ciasta z lodówki, na oprószonym mąką blacie, rozwałkuj je dość na ok. 0,5 mm. Ciasto powinno być dużo większe niż średnica tortownicy, gdyż będziesz nim obklejać również boki i wierzch. Delikatnie przełóż ciasto do foremki. Wyłóż na nie jabłka, wylej na to pozostały w misce sok. Na wierzch zawiń pozostałe jeszcze z brzegów ciasto. Na środku powinna zostać dziura, bez ciasta, by było widać jabłka. Na końcu wysmarować ciasto roztrzepanym jajkiem z wodą.
Piecz w 175 st. C przez 30- 40 minut.

piątek, października 28, 2011

„TO, CO NAJBARDZIEJ LUBIĘ... W PRZEDSZKOLU”, „GDY IDĘ SPAĆ”, „PODCZAS ZABAWY” oraz „W SOBIE SAMYM”, T. Moroney, Wydawnictwo Debit, Bielsko- Biała

Seria książeczek „To, co najbardziej lubię...” ma na celu wzbudzić w kilkuletnim dziecku pozytywne uczucia o codziennych jego doświadczeniach oraz uczyć optymizmu. Autorka w swych tekstach bardzo często powtarza słowa „uwielbiam”, „bardzo lubię”, „podoba mi się”, „kocham”.

Jakiś czas temu polecałam książeczki z tej serii pt. „Rodzina” oraz „Przyjaciele”. Dziś przedstawiam kolejne.

„TO, CO NAJBARDZIEJ LUBIĘ... W PRZEDSZKOLU”


Książeczka ma na celu zachęcić dziecko do uczęszczania do przedszkola. Główny bohater- wesoły króliczek opowiada małemu czytelnikowi, jakie przedszkole jest świetne. Codziennie dzieje się coś innego, wychowawczynie organizują ciekawe zajęcia, jest czas na zabawę z innymi dziećmi, jest tyle zajęć, że trudno się nudzić. Bajka uświadamia też, że normalnym uczuciem jest tęsknota za rodzicami oraz radość z powrotu do domu. Co ważne dla rodziców, bohater zachęca malucha, do opowiadania domownikom o minionym dniu.


„TO, CO NAJBARDZIEJ LUBIĘ... GDY IDĘ SPAĆ”


Tym razem wesoły króliczek przedstawia czytelnikowi, że wieczorne przygotowania do snu są fajne i potrzebne. Przyjemna pieniąca się kąpiel, zakładanie pidżamki, przytulanie i rozmowy z rodzicami, czytanie na dobranoc i inne to cudowne momenty każdego wieczoru. A później wystarczy się tylko położyć do swojego łóżeczka, przykryć się mięciutką kołderką i wyruszyć w świat kolorowych snów...


„TO, CO NAJBARDZIEJ LUBIĘ... PODCZAS ZABAWY”


Zabawa przynosi dziecku same korzyści. Ogólnie rzecz ujmując- wszechstronnie stymuluje jego rozwój. Każdy rodzic jednak wie, że są momenty, kiedy do zabawy trzeba dzieci zachęcać. Może w tym pomóc kolejna książeczka „To, co najbardziej lubię...” i jej główny bohater- wesoły króliczek. Namawia on dzieciaki do kreatywnych zajęć na świeżym powietrzu, w pokoju, w samotności oraz w towarzystwie.


„TO, CO NAJBARDZIEJ LUBIĘ... W SOBIE SAMYM”



Z kolejnej opowieści króliczka, kilkulatek dowie się, dlaczego warto być sobą i co to znaczy. Tytuł może sugeruje, że bajka jest o narcyzie, zakochanym w samym sobie, lecz autorce chodzi o nauczenie dzieci samoakceptacji, a nie samouwielbienia! Tylko ktoś, kto zna swoje mocne strony i daje sobie prawo do posiadania wad, może polubić siebie. A wtedy i inni patrzą przychylnym okiem. Naucz więc dziecko poczucia własnej wartości!



Wszystkie bajeczki z serii „To, co najbardziej lubię...” to bardzo pouczające historie dla każdego przedszkolaka. I w dodatku pięknie zilustrowane. Rodzice natomiast, na ostatniej stronie każdej z nich znajdą wskazówki do rozmów z maluchem dotyczące głównego tematu. Polecam!

czwartek, października 27, 2011

WARSZTATY DLA MAM W POZNANIU

Ostatnio zainteresowałam się ofertą warsztatów dla młodych mam w naszym mieście. Trochę tego jest, ale znowu bez przesady. Co znalazłam ciekawego?

Warsztaty z wizażystką oferuje Gauganek (ul. 3 maja 49c) . Odbędą się one dzisiaj, czyli 27.10.11 w godz. 15.30- 18. Na pewno miło będzie oderwać się na moment od pieluch i karmienia...

Gdybyście były zainteresowane zajęciami psychologiczno- pedagogicznymi, Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka organizuje bardzo ciekawe warsztaty pt. „Bez klapsa. Jak z miłością i szacunkiem wyznaczać dziecku granice” .Spotkania będą odbywać się w środy w godzinach od 17:30 do 19:30 (2h zegarowe), sześć kolejnych śród - od 2 listopada do 7 grudnia. Więcej szczegółów tutaj: rodzinanastarcie  Myślę, że warto!

Znalazłam także warsztaty Zaklinaczy Dzieci! Więcej tutaj projektapis

Natomiast 15.12.11 odbędzie się spotkanie z cyklu "Świadoma Mama". Wydarzenie adresowane jest do kobiet w ciąży i młodych mam. Podczas warsztatów, eksperci poradzą, jak być aktywną i piękną w ciąży, a po porodzie - szybko powrócić do formy :) Więcej Świadoma mama

A na koniec coś, co mnie najbardziej zainteresowało- warsztaty fotografii dla mam! Zajęcia są podobno skupione wyłącznie na nauce praktycznych umiejętności na takim poziomie, aby Mama-amatorka, jak i aspirująca profesjonalistka potrafiły wykonać zdjęcia w każdych warunkach. Fotografia dla mam

Może kiedyś przypadkowo spotkamy się w którymś z tych miejsc?

A teraz coś na weekend dla całych rodzin:

W sobotę 29 października o godz. 11:00 
 kino Muza w Poznaniu
zaprasza
na PORANEK RODZINNY!
Przeczytamy książkę
Jabłonka Eli Catariny Kruusval,
obejrzymy zestaw filmów animowanych:
"Reksiowa jesień", "Kasztanek i dąbek",
"Leśni ogrodnicy", "Wyprawa do lasu",
"Jesienna przygoda"
a na zakończenie odbędą się
warsztaty plastyczne.
Zrobimy swoje jesienne drzewa.
Na spotkanie zapraszają:
Wydawnictwo Zakamarki i Kino Muza.
Bilety (taka sama cena dla dzieci i dorosłych): 10 zł.
UWAGA! Ograniczona liczba miejsc!
Bilety można rezerwować
lub kupować na tydzień przed seansem
muza@kinomuza.pl
tel. 61 852 34 03




W poniedziałek 31 października w godz.
18:00-20:00 odbędzie się Halloween Party 
w salonie fryzjerskim Czuprynka w Poznaniu.
W programie zabawy taneczne,
konkursy z nagrodami,
drobny poczęstunek oraz czytanie książki
O duchu, który się bał.
Koniecznie przynieście coś
słodkiego i przebierzcie się.
Każda inwencja twórcza mile widziana.
Wstęp wolny.
CZUPRYNKA
Salon Fryzjerski dla Dzieci
ul. Katowicka 67a
lok. 103 (osiedle Polanka)
Poznań
tel. 509 757 271
info@czuprynka.com 



W poniedziałek 31 października o godz. 18:00 
poznańskie Dwa Ślimaki
zapraszają
na zabawę halloweenową.
Podczas zabawy poznamy
straszne przygody Kruszynki
z książki O duchu, który się bał,
zrobimy dyniowy lampion i małe duszki
oraz skosztujemy okropnie słodkich słodyczy.
Koniecznie się przebierzcie.
Za najlepsze przebrania nagrody.
Rodziców zapraszamy na filiżankę
kawy i dyniowe ciasteczka.
Wstęp 10 zł od rodziny.
Dwa ślimaki
Zajęciarnia Familijna
os. Wł. Jagiełły paw. 106
Poznań
info@dwaslimaki.pl
tel. 61 822 50 31