poniedziałek, lipca 30, 2012

„SMART START”, M. Sasse, G. McKail, Wyd. Jedność 2010


Od kiedy Rysiu jest na świecie, szukałam książki, która wskazałaby nam- rodzicom, w jaki sposób stymulować jego rozwój motoryczny. Znalazłam jednak mnóstwo poradników z propozycjami kształtowania funkcji psychicznych. I te przeczytałam, ale ciągle szukałam wsparcia w zakresie ćwiczeń ruchowych. Pytałam znajomych, specjalistów, szukałam po księgarniach, internecie i nic. Żadnej publikacji. Już nawet myślałam, że gdybym tylko była fizjoterapeutą, sama napisałabym taki poradnik, by zapełnić lukę na rynku wydawniczym, ale przede wszystkim pomóc zagubionym, jak ja, rodzicom. I oto, kilka tygodniu temu, całkiem przypadkiem otrzymałam „Smart START. Praktyczne ćwiczenia według metody >>Udanego startu<<”. I to jest właśnie TO, czego tak długo szukałam i nie mogłam znaleźć! A teraz chcę, byście się dowiedzieli o tej prawdopodobnie jedynej na rynku książce, mówiącej w jaki sposób wspierać rozwój psychomotoryczny dziecka od momentu narodzin, aż po osiągniecie 5 roku życia.

Autorka- Margaret Sasse- jest założycielką centrum aktywizacji małych dzieci- GumbaROO. Na co dzień pracuje z małymi ludźmi, ćwicząc z nimi ruchowo, zna się więc doskonale na rzeczy (choć przyznam, że to jednak nie zawsze idzie w parze...). Z ogromnej liczby propozycji w książce, sugeruje wybrać kilka ulubionych dla maluszka i rodziców i ćwiczyć poprzez zabawę każdego dnia. W pracy z brzdącami istotne jest dostarczanie im radości, zapewnienie poczucia bezpieczeństwa, systematyczność oraz podążanie za dzieckiem, jego potrzebami.

Wskazówki specjalistki zostały dostosowane do różnych etapów rozwoju najmłodszych, a tym samym podzielone na rozdziały. W każdym z nich ponadto, pogrupowano ćwiczenia na określone funkcje, które stymulują lub formy ruchowe np.: wygaszanie odruchów bezwarunkowych, masowanie, stymulacja układu przedsionkowego, stymulacja mózgu, dziecięce rymowanki, rozwój napięcia mięśniowego, zabawy na leżąco, rozwój ramion, rąk i dłoni, taniec i cały wór innych różnorodnych pomysłów. Niektóre od razu polubicie i będziecie chcieli często powtarzać. Inne mogą się wydawać nieodpowiednie dla Waszego dziecka. Należy pamiętać, że każda istota jest jedyna w swoim rodzaju, posiada swoją wolę (tak! Nawet kilkudniowy noworodek!) oraz preferencje. Jeśli więc coś się nie spodoba małemu gimnastykowi, nie zmuszajcie go na siłę!

Wiele propozycji przedstawionych w „Smart Start” jest nam znana z zajęć z rehabilitantką. Potwierdzić zatem możemy, że rzeczywiście metody te są stosowane przez specjalistów, a systematycznie powtarzane, przynoszą efekty.

Niektóre ćwiczenia opisane w niniejszym poradniku zawierają prostą obrazkową instrukcję. Ważne informacje są wyszczególnione w ramkach. Całość jest czytelna i łatwa w zastosowaniu :)

Prawdą jest, że wiele należy pozostawić naturze i swojemu rytmowi. Jednak prawdą jest też, że odpowiednio stymulowane maluchy, szybciej i lepiej opanowują ćwiczone umiejętności.
By to osiągnąć jesteśmy w stanie wydać duże pieniądze, czasem niepotrzebnie. Może w Waszym przypadku także „wystarczy” zapłacić kilkanaście złotych za dobry poradnik i poćwiczyć wedle jego instrukcji z całą rodziną?

sobota, lipca 28, 2012

„UJĘCIA ZE SMAKIEM”, H. Dujardin, Wyd. Helion 2012




Chciałabym móc się przyznać, że fotografowanie jest moim hobby, lecz trochę się wstydzę. Bo skoro coś jest moją pasją, powinnam być w tym dobra i znać się na rzeczy, tymczasem z moim fotografowaniem jest cienko. Robię mnóstwo zdjęć, aparat ciągle leży na wierzchu, uwielbiam uwieczniać ważne i piękne chwile, oraz piękno samo w sobie. Lecz czy jestem zadowolona z efektów? Od czasu do czasu, nie mogę uwierzyć, że moja fotka wyszła ciekawie i sama jestem jej autorką. Przeważnie jednak rezultaty fotograficznej zabawy trafiają do kosza.

Mój fotograficzny entuzjazm wpłynął nawet na Rysia. Kiedy tylko chwytam za sprzęt, Młody już się uśmiecha i pozuje :) Doszło nawet do tego, że kiedy marudzi i trudno go czymś zainteresować, wystarczy że wyjmę aparat i jest spokój... Myślę więc, że wyrośnie z niego albo fotograf albo model...

Od kiedy piszę bloga, wkręcam się coraz bardziej w fotografię kulinarną. Co nie znaczy, że zdjęcia, które publikuję obok przepisów są mojego autorstwa. Mąż- artysta- z racji zawodu, sztukę fotografii oraz postprodukcji ma świetnie opanowaną. Jeśli jest tylko okazja, proszę Go, by pstryknął potrawę przeze mnie upichconą. Najczęściej jednak „muszę” (ale tak naprawdę sprawia mi to przyjemność) robić to sama. Różnicę umiejętności widać gołym okiem, ale niech to pozostanie naszą tajemnicą, kto jest autorem poszczególnych fotek (możecie się jedynie domyślać ;) )

Niedawno otrzymałam mój pierwszy (ale mam nadzieję, że nie ostatni) poradnik, omawiający „kulisy fotografii kulinarnej i stylizacji dań” (podtytuł). Od tej pory „Ujęcia ze smakiem” stanowią dla mnie inspirację, z pełną świadomością, że do oszałamiających efektów daleka droga. Kiedy więc zobaczycie moje kolejne fotki potraw, prawdopodobnie pomyślicie, że wcale nie poprawiłam swojego warsztatu, ale wiedzcie, że to nie jest takie proste. Na to potrzeba lat eksperymentowania z aparatem. Autorka tłumaczy: „Im więcej będziesz wiedział o aparatach fotograficznych, o świetle, kompozycji oraz stylizacji sceny, tym łatwiej Ci będzie wycisnąć z posiadanego sprzętu wszystko, co tylko możliwe, i tym lepsze będą Twoje zdjęcia. (...)”. Hmm, no właśnie...

H. Dujardin jest znaną fotografką kulinarną oraz blogerką :) (wejdź i zachwyć się: http://www.tarteletteblog.com/). Zanim jednak została specjalistką w tym fachu, pracowała w restauracji jako mistrz cukiernik. Sytuacja zmusiła ją, by uwiecznić na fotografiach desery, po to, by inni pracownicy wiedzieli, jak je podawać gościom. Ponadto cały czas fotografowała- w domu, w restauracji poza swoją zmianą, w każdym wolnym czasie. W końcu postanowiła stworzyć własne portfolio i od tej chwili jej pasja stała się sposobem na życie!

W swojej książce, którą właśnie mam przed sobą, profesjonalne zajęcie opisuje w jak najprostszy sposób; językiem, który zrozumie nawet laik, taki jak ja. „Myśl nieszablonowo”, to zdanie często przypominane. Autorka wyjaśnia podstawy fotografii (np. ustawianie światła; wykorzystywanie cienia; jak wykorzystać ustawienia i tryby aparatu; kiedy stosować blendę; jak manipulować światłem, by stworzyć upragniony nastrój; jak fotografować w świetle naturalnym, a jak w sztucznym itd.), które jej zdaniem są istotniejsze od stylizacji zdjęć. Dalej tłumaczy kompozycję, np. perspektywę; głębię ostrości; centrum uwagi; regułę trójpodziału; umiejscowienie głównego tematu, kąt widzenia itd. Kolejnym tematem, który dokładnie opisuje jest przygotowanie miejsca pracy, czyli np. jak dobrać dekoracje, jakie wybrać tło itp. Dopiero teraz, gdy podstawy fotografii, kompozycja oraz miejsce pracy są już przybliżone czytelnikowi, przedstawia tajniki stylizacji potraw. Przyznam się Wam, że książkę tę zaczęłam czytać właśnie od tego rozdziału, a później dopiero przeszłam do początku, by ponownie- już wedle zaleceń H. Dujardin- odkryć stylizację kulinarną. Autorka opisuje i podaje przykłady na stylizację każdego rodzaju potrawy, jednak na mnie największe wrażenie zrobiło fotografowanie lodów! Nie będę Wam jednak zdradzać tej tajemnicy...

Wierzę, że zdajecie sobie sprawę z tego, iż by zdjęcie było efektowne, trzeba je „podrasować”- jak mawia mój Mąż. I tym właśnie jest tzw. postprodukcja, czyli komputerowa obróbka. O tym także pisze szczegółowo H. Dujardin.

A ponadto wszystko podaje mnóstwo stron internetowych, przydatnych każdemu, kto interesuje się fotografią nie tylko kulinarną. Ach, i zdjęcia! Jak mogłabym o nich nie wspomnieć?! Jest ich w książce setki, wszystkie przepiękne! Ciągle je przeglądam i nie mogę się zachwycić :)

piątek, lipca 27, 2012

GOFRY DOSKONAŁE


Przepis ten znalazłam kilka lat temu w internecie i niestety nie zapisałam autora. Nie będę więc ściemniać, że przepis jest mój, chciałam tylko się z Wami podzielić „miksturą” na gofry naprawdę idealne. Chrupkie na zewnątrz, miękkie w środku, smakowite z bitą śmietaną i letnimi owocami. Gofry znad morza mogą się schować!

Składniki:
2 szklanki mąki
1 szklanka mleka
1szklanka wody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
cukier waniliowy
1 łyżka cukru
2 jajka- osobno żółtka, osobno białka
trochę oleju (wlewam około 2 łyżek), może być rozpuszczone masło

Przygotowanie:
Mąkę, mleko, wodę, proszek, sól, cukry, żółtka oraz olej połączyć mikserem w dużej misce. W wysokim naczyniu ubić na sztywno białka, a następnie dodać je do ciasta i delikatnie połączyć. Piec w porządnie nagrzanej gofrownicy, aż będą złote ;)

sobota, lipca 21, 2012

„DIET COACHING”, U. Mijakoska, Wyd. Edgard Samo Sedno 2012


Całkiem nieświadomie usiadłam wygodnie w fotelu z miską sezamowych krakersów oraz „poradnikiem dla wiecznie odchudzających się” (podtytuł omawianej książki). Nawet nie wiem kiedy, słona przekąska leżała już na boku, a pod koniec lektury oprzytomniałam z marchewką w dłoni. Ba! Nawet na rysiowym stoliku stał kubeczek z pokrojonymi w pałeczki marchewkami...
Od zawsze miałam bzika na punkcie zdrowego odżywiania. Wiedzą o tym moi przyjaciele, rodzina, znajomi. Jedni się ze mnie śmieją, inni -o dziwo- biorą przykład lub chociaż inspiracje. Na co dzień rzeczywiście staram się zdrowo jeść, po ciąży i okresie karmienia zostało mi kilka zdrowych nawyków, lecz kiedy przychodzi PMS, objadam się słodyczami i nie potrafię się powstrzymać! Dobrze, więc się stało, że sięgnęłam po „Diet coaching” i mam nadzieję, że przy następnej okazji wygram walkę sama z sobą o poczwórnie czekoladowego batonika (wygram w sensie, że po niego nie sięgnę oczywiście!).

Diet coaching to połączenie psychologii z dietetyką. To wiedza na temat funkcjonowania organizmu człowieka, żywienia, zdrowego stylu życia oraz mechanizmów psychologicznych, z których wynikają postawy i umiejętności samodyscypliny, wpływania na swoją motywację, poczucie własnej wartości, podejmowania racjonalnych decyzji, wytrwałego dążenia do celu, rozumienia osobistych potrzeb żywieniowych, jak i stworzenie swojego planu odżywiania. Diet coaching to proces. Autorka zapewnia, że w jego trakcie:
  1. „Poznasz siebie i swoje ciało.
  2. Odkryjesz moc wewnętrznej motywacji i weźmiesz odpowiedzialność za to, co robisz.
  3. Nazwiesz przeszkody, które utrudniają proces zmian, i poczujesz chęć do działania.
  4. Doświadczając „bycia uważnym” (bycia „tu i teraz”, a nie „tam i wtedy”), w pełni poczujesz swoją sprawczość.
  5. Od tej pory będziesz coraz więcej wiedział o sobie i zyskasz świadomość tej wiedzy (…).
  6. W trakcie procesu zaczniesz dbać o siebie, s woje ciało, odkryjesz na nowo własne potrzeby, przypomnisz sobie dawno porzucone marzenia, podejmiesz wyzwanie, zrobisz krok naprzód i przekroczysz pewną granicę.
  7. Pokonanie różnych przeszkód da ci możliwość rozwoju, doświadczenia zmiany i wszystkiego, co ta zmiana ze sobą niesie.”

Autorka zachęca do zajrzenia w głąb siebie, wyjaśnia czym są i jakie pełnią funkcje podstawowe składniki odżywcze, proponuje wiele ćwiczeń, podaje przepisy na zdrowe posiłki, podpowiada, jak skutecznie zmniejszyć apetyt na słodycze (to coś dla mnie!), by w końcu zaszczepić w Tobie wewnętrznego diet coacha.

Choć nigdy nie miałam problemów z wagą, cieszę się, że przeczytałam tę książkę. Polecam ją każdemu, zamiast przechodzenia na kolejne diety cud, które tak naprawdę nie istnieją.

czwartek, lipca 19, 2012

„CECYLKA KNEDELEK, CZYLI KSIĄŻKA KUCHARSKA DLA DZIECI”, J. Krzyżanek, Wyd. Jedność 2011


Jeżeli ta książka spadnie Ci na stopę, to będzie porządnie bolało!
Tytuł „Cecylka Knedelek, czyli książka kucharska dla dzieci” jest moim zdaniem zbyt delikatny, choć oryginalny. Bardziej trafny byłby np. „Wielka księga kreatywnych pomysłów nie tylko kulinarnych” czy „Wielka księga pyszności” … Hmmm, i tak określenie „wielka księga” nie oddaje jej rzeczywistej wielkości (trochę ponad format A4), ale przede wszystkim ciężaru (uwaga!- prawie 2,3kg!). W każdym razie, wielka czy mała, jest G-E-N-I-A-L-N-A!

Cecylka Knedelek to dziewczynka, mieszkająca w Starym Knedelkowie. To mała wioska, w której mieszkańcy przepysznie gotują i pieką. Każdy, nawet dziecko potrafi tu przygotować coś tak smacznego, że ślinka cieknie. W Starym Knedelkowie życie kręci się wokół jedzenia! Dlatego Cecylka opowiada historie swojego miasteczka i jego mieszkańców, opowiada ciekawe przygody, dzieli się swoimi kulinarnymi umiejętnościami oraz zdradza tajemnice smakowitego przygotowywania posiłków. Zebrała ona dla Was sprawdzone przepisy od wszystkich swoich sąsiadów! I teraz już wiecie, dlaczego ta książka jest taka wielka...

Potrawy tu zaproponowane, przyrządza się tylko i wyłącznie z naszych rodzimych składników, przede wszystkim warzyw i owoców. Całość podzielono pomysłowo na typy kuchni: biało- kremową, żółto- pomarańczową, czerwono- bordową, różowo- fioletową, zielono- oliwkową, brązowo- złotą, kolorową, czarno- czarodziejską oraz zamieszczono Naleśnikowo- Knedelkowy dodatek. Dosłownie KAŻDY przepis poprzedza jakaś ciekawa i ilustrowana historia, która zachęca małego czytelnika do degustacji :) Ponadto przepiękne zdjęcia dań sprawią, że niejadki zrobią się baaardzo głodne! Przysięgam, jeżeli znacie problem odmawiania wszystkiego co znajduje się na stole, MUSICIE zaopatrzyć się w tę książkę!!!

A teraz wybaczcie, ale jesteśmy tak głodni …
Muszę już kończyć …
Jejku, na co się dzisiaj zdecydować? … Może lazania z warzywami? … A może warzywny bukiet? … O, może taniec smaków w garnku? … Albo brokułowe drzewka?!
Hmm, chyba zdecydujemy się na ...wszystko! Tak, dzisiaj obiad z 4 dań, a później nie mniejszy deser. Musimy tylko pamiętać, żeby zrobić miejsce na równie pyszną kolację...
A co zjemy jutro na śniadanie? Hmm...

Cecylka Knedelek zmieni Wasze dziecko z niejadka w smakosza! Daję Wam swoje słowo!

wtorek, lipca 17, 2012

„ŚWIAT W OBRAZKACH. MUZYKA”, Wyd. Olesiejuk 2012


Muzyka towarzyszy nam od momentu, kiedy zaczynamy słyszeć, czyli już od życia płodowego. Mój Rysio rodził się nawet przy muzyce- jak już Wam kiedyś opowiadałam, na sali porodowej włączono nam radio. Ostatnią piosenką, jaką pamiętam przed narodzeniem Synka jest „Boso” Zakopower ;) Gdy więc słyszę ją, zawsze kojarzę z tą szczególną chwilą … W ogóle wspomnienia wiążę z określoną muzyką …

Nie znam dziecka, które nie lubiłoby wydobywać różnych dźwięków. A dźwięki powstają właściwie ze wszystkiego. Kreatywność najmłodszych w tym zakresie nie zna granic. Mały Ryszard jakiś czas temu upodobał sobie grę na … sedesie! Nie, nie, nie chodzi o to, że siedzi na nim i gra, lecz stoi przed i wystukuje na nim rytmy :)

Im starsze dziecko, tym bardziej świadome istnienia bardziej profesjonalnych lub chociaż będących w ogólnym użytku instrumentów. Poznaje dźwięki, potrafi rozpoznać skąd pochodzą, potrafi powtórzyć prosty rytm, a nawet wymyślić jakiś samodzielnie. Nie będę Was przekonywać, jaki pozytywny wpływ na rozwój człowieka ma właśnie muzyka. Chciałabym dzisiaj zachęcić Was oraz Wasze dzieci do lektury i kreatywnej zabawy z książką pt. „Świat w obrazkach. Muzyka”. Jest to książka, która zainteresuje maluchy od 4. roku życia pięknym światem muzyki. Brzdące będą zachwycone, mogąc wykonać własne instrumenty z przedmiotów, będących w każdym domu, np. z kubków i sznurka, butelek i łyżek, papierowych pudełek, taśmy klejącej, papieru, tektury, z patyczków bambusa, gumek itd. Pomysłów na domowe sprzęty muzyczne jest tu mnóstwo. Ponadto najmłodsi dowiedzą się, jakie dźwięki ważne są w świecie zwierząt, jak zapisywać muzykę, czym różni się tempo od rytmu, jakie były pierwsze instrumenty muzyczne, na czym grają ludzie w różnych częściach świata, jak przygotować się do pierwszej lekcji gry na perkusji, flecie, trąbce, skrzypcach, gitarze czy pianinie. W książce przedstawiono także sylwetki wielkich kompozytorów, których wypada znać, a na zakończenie mali miłośnicy muzyki mogą sprawdzić swą wiedzę odgadując kilka zagadek.

Jednak więcej tu prostych, kolorowych i wiele tłumaczących ilustracji niż tekstów. I bardzo dobrze, bo to przecież książka dla młodszych dzieci, które wolą jeszcze oglądać niż czytać ;) Publikacja jest pięknie wydana, oprawiona w twardą okładkę, śmiało więc nadaje się na prezent!

poniedziałek, lipca 16, 2012

„TEMPERAMENT TWOJEGO DZIECKA”, P. D. Tieger, B. Barron-Tieger, Wyd. Helion 2010


Osobowość tworzą 4 wymiary:
  • kierunek energii- czy skłania się ku myślom i wrażeniom (czyli wewnątrz), czy ku ludziom (czyli na zewnątrz);
  • sposób spostrzegania i zapamiętywania informacji- czy widzimy coś obiektywnie, czy ulegamy intuicji;
  • sposób podejmowania decyzji- obiektywnie, logicznie czy kierując się uczuciami, subiektywnymi odczuciami, intuicją;
  • sposób organizacji świata wokół siebie- chęć posiadania kontroli czy danie sobie możliwości swobody.
Człowiek rodzi się z określonym typem osobowości, pozostającym już takim do końca życia. Typ ten „ (…) wywiera wpływ na wszystkie aspekty naszego życia, począwszy od naszych zabaw w niemowlęctwie, poprzez to, jakie przedmioty i zajęcia szkolne nas interesowały bądź nudziły, aż po to, jaką pracę uważamy jako dorośli za satysfakcjonującą”. Dlatego też musimy zrozumieć, że każdy człowiek jest zupełnie inny, nasze dzieci mogą być inne, niż my sami, ba, rodzeństwo może się różnić od siebie, jak ogień i woda. Stąd też nie ma jednej skutecznej metody wychowania, działającej na wszystkie dzieci. Wychowanie musi być zindywidualizowane, dostosowane do potrzeb dziecka! Zatem najpierw zaakceptuj swoją pociechę taką, jaka jest, a następnie odkryj jej naturę. Pomoże Ci w tym praktyczny poradnik pt. „Temperament twojego dziecka. Wychowanie w zgodzie z jego naturą”.

Zdaniem autorów, typ osobowości można określić już około 4. roku życia. Określają oni aż 16 typów osobowości- bardzo dokładnie je charakteryzują (każdy z osobna), określają mocne i słabe strony każdego z nich, przedstawiają typowe cechy pojawiające się na etapie przedszkolnym, szkolnym i w okresie dorastania, podpowiadają jak wychować dziecko w zgodzie z jego typem osobowości, jak motywować, wspierać, dyscyplinować oraz podają prognozy na przyszłość, czyli przewidują jak dany typ funkcjonować będzie jako dorosły człowiek.

Poradnik okazuje się bardzo interesujący oraz praktyczny. Zawiera mnóstwo autentycznych przykładów, odnoszących się do traktowania dzieci, dzięki czemu łatwiej zrozumieć określony typ osobowości, błędy wychowawcze oraz wywnioskować cenne wskazówki.

„Temperament twojego dziecka. Wychowanie w zgodzie z jego naturą” można zamówić w księgarni internetowej Sensus.pl

sobota, lipca 14, 2012

„SEKRETNE SKŁADNIKI MIŁOŚCI”, N. Barreau, Wyd. Bukowy Las 2012


Skończyłam czytać tę książkę kilka nocy temu, a cały czas jestem pod jej wrażeniem. Aż do tego stopnia, że nie mam ochoty zaczynać kolejnej powieści, bo chcę wspominać w najmniejszych szczegółach „Sekretne składniki miłości”. To jak pigułka pocieszenia, gdy coś się nie powiedzie i jednocześnie łyk orzeźwienia w monotonii dnia codziennego. To powieść lekka, lecz niebanalna. Bardzo mocno romantyczna, lecz nie ckliwa. Przenosi czytelnika w klimaty francuskiej kuchni, paryskich restauracji, uliczek, muzyki i pięknie brzmiącego języka.

Główna bohaterka- Aurelie Bredin- młoda paryska restauratorka ma pecha do mężczyzn. Aktualny, porzuca ją dla -jak twierdzi- miłości swojego życia. Nieszczęśliwa kobieta, wychodzi na długi spacer prosto przed siebie. Bije z niej taki smutek, że pewien policjant boi się jej samobójczego skoku z mostu. Nadgorliwy śledzi każdy krok Aurelie, a ta, by od niego uciec, chroni się w księgarni. Tam odnajduje intrygującą książkę pt. „Sekretne składniki miłości”, którą postanawia kupić. Lektura jest zaskakująca. „Nawet wtedy, gdy ktoś czyta dużo powieści, to rzadko może natrafić na historię miłosną,w której jego własna restauracyjka odgrywa główną rolę, a bohaterka zostaje opisana w taki sposób, że człowiek myśli, iż widzi swoje odbicie w lustrze- w takim dniu, kiedy jest bardzo, bardzo szczęśliwy i wszystko się udaje!”. Książka ta całkowicie odmienia jej życie. Dziewczyna zapomina o złamanym sercu i skupia się na odszukaniu pisarza. Czy jej się to uda i jak zakończy się ta zaskakująca historia?

Jeden z bohaterów wypowiada bardzo trafne zdanie: „Dobra książka jest dobra na każdej stronie”. I takie są właśnie „Sekretne składniki miłości” :)

wtorek, lipca 10, 2012

„ZDROWA CIĄŻA. PORADNIK KOCHAJĄCEJ MAMY”, M.F. Roizen, M.C. Oz, Wyd. Helion 2012


W sejmie znowu zrobiło się głośno od dyskusji na temat zapłodnień in vitro. Zabronić czy zezwolić? Udostępnić poprzez NFZ czy dać możliwość wyłącznie leczenia prywatnego? Etyczne to czy nie? Pójdziemy za to do piekła czy „tylko” do więzienia? Nie interesuję się za bardzo polityką, ale gdy tylko słyszę o doniesieniach polityków dotyczących kolejnych ich pomysłów na in vitro, cała drżę. Uważam, że powinno się pomóc maksymalnie parom, które nie mogą w sposób naturalny począć dzieci, a chcą się podjąć zapłodnienia in vitro. Jeżeli w Polsce zabroni się tej metody, to niestety, ale przestaję się utożsamiać z naszym krajem...

Dobrze, że politycy nie zajmują się jeszcze sprawą epigenetyki. Mam wrażenie, że mogliby też jej zakazać, na przykład dlatego, że to trudne słowo i trzeba się wgłębić w temat, by ją zrozumieć. Odesłałabym ich (polityków), a przede wszystkim wszystkie przyszłe mamy do nowej książki pt. „Zdrowa ciąża” Wydawnictwa Helion. Mówi ona bardzo obszernie o najnowszych badaniach naukowych potwierdzających słuszność epigenetyki. No dobrze, ale co to jest? To najprościej rzecz ujmując, uruchamianie w różnym stopniu genów płodu, wpływając na jego zespół cech, czyli tzw. fenotyp. Procesy te mają wpływ nie tylko na Twoje potomstwo, ale także na kolejne pokolenia. Można wpływać na np. wagę dziecka, jego inteligencję, podatność na choroby itd. Brzmi trochę jak sztuczki Frankensteina? Nic podobnego! Metody te są stosowane wyłącznie dla dobra matki i maluszka, ratują ich zdrowie, a nawet życie. Podstawowymi działaniami przyszłych mam w ramach epigenetyki jest stosowanie kwasu foliowego, rezygnacja ze szkodliwych substancji, unikanie promieniowania, leczenie zębów, prawidłowe odżywianie i wiele innych, które tak naprawdę są nam znane i stosowane.

Poradnik ten zatem opisuje wszystkie te działania nazwane tajemniczo- „epigenetyką”. Autorzy, to doświadczeni lekarze, którzy uświadamiają czytelniczkom procesy biologiczne zachodzące w okresie ciąży i tuż po jej zakończeniu. Książka różni się od innych tego typu publikacji tym, że znajdziecie w niej fachową wiedzę, napisaną prostym i dowcipnym językiem. Tak szczegółowo i specjalistycznie o magicznych 9 miesiącach nie opowie Wam ginekolog- położnik (bo nie ma na to czasu a może i ochoty), mama (bo nigdy nie wiedziano o ciąży tyle co teraz), przyjaciółka (bo do tej pory nie miała szansy przeczytać takiego poradnika, no chyba, że jest już po lekturze „Zdrowej ciąży” lub sama jest epigenetykiem). Przeczytaj więc i wpłyń pozytywnie na zdrowie swojego nienarodzonego jeszcze dziecka!

A ze „Zdrowej ciąży” dowiesz się jeszcze m.in.:
  • jak nie zwariować ze stresu w ciąży?
  • jak wybrać szkołę rodzenia, dobrego położnika i szpital?
  • jak poradzić sobie z przypadłościami ciążowymi takimi jak zgaga, zaparcia, mdłości, infekcje, bóle kręgosłupa itp. ?
  • jak przechytrzyć ciążowe zachcianki?
  • jak się odżywiać?
  • jakie badania należy wykonać?
  • jakie ćwiczenia fizyczne są odpowiednie dla ciężarnych?
  • Jak przygotować dom na przyjęcie dziecka?
  • jak wykonać masaż niemowlęcia?
W sumie ponad 300 stron porad i wskazówek. Ponadto autorzy przygotowali dla Ciebie grę planszową „Autostrada do narodzin”, która przygotuję Cię do porodu z uśmiechem na ustach :)

poniedziałek, lipca 09, 2012

„POLSCY POECI DZIECIOM”, praca zbiorowa, Wyd. Olesiejuk 2012


Ostatnio mam szczęście do samych perełek wśród literatury :) Nic tak nie psuje humoru, jak źle dobrana do czytelniczego gustu czy nieestetycznie wydana książka. Lecz mnie to aktualnie nie dotyczy; otaczam się tylko tym, co warto czytać i Was do tego próbuję zachęcić.

Dziś zachęcam właśnie do kupienia swojemu dziecku i wszystkim innym- w rodzinie, znajomym, uczniom jako nagrody, z jakiejś okazji i bez okazji- książki pt. „Polscy poeci dzieciom”. Jest to zbiór najcudniejszych polskich wierszy dla dzieci, takich poetów jak: Maria Konopnicka, Julian Tuwim, Aleksander Fredro oraz Urszula Kozłowska. Mamy więc tu „Stefka Burczymuchę”, „Lokomotywę”, „Małpę w kąpieli”, „Smoka wawelskiego” i 28 innych znanych wszystkim nam wesołych i mądrych rymowanek.

Podobnych zbiorów jest w księgarniach wiele. Jednak TEN- Wydawnictwa Olesiejuk, różni się od wszystkich innych, bije wręcz po oczach, ale nie po kieszeni ;) Sami zresztą zauważycie na sklepowej półce. Twarda oprawa, ładna okładka, a w środku … przepiękne ilustracje! Proste, duże, kolorowe, bez zbędnego tła, które doprowadza do oczopląsu. Docenią to maluchy i Wy- rodzice, bo lepiej będzie się Wam czytało. Chylę czoła ilustratorkom i życzę im dużego sukcesu! A Was szczerze zachęcam, do zajrzenia do książki i sprawdzenia o czym piszę...

sobota, lipca 07, 2012

„TRENING INTELEKTU”, P. Mechło, J. Grzelka, Wyd. Helion 2012


Dbamy o swoje ciało, trenujemy je zapisując się do siłowni, na zajęcia fitness lub też uprawiamy jogging, jazdę na rowerze, rolkach itp. Każdy z nas ma ulubiony sposób na aktywność fizyczną. A dlaczego by nie rozpocząć jeszcze fitnessu szarych komórek? Co prawda, nie schudniemy dzięki niemu, lecz by nasz mózg był sprawny na dziesiątki lat, także wymaga treningu! W ofertach szkółek popołudniowych możemy znaleźć kursy szybkiego czytania, kreatywności, a dla seniorów warsztaty skutecznej pamięci. I to by było na tyle. Najczęstszą aktywnością umysłową po godzinach pracy jest rozwiązywanie krzyżówek oraz czytanie książek i/lub czasopism. Choć pisząc „najczęstszą”, wcale nie mam na myśli, iż robią tak wszyscy, czy choćby wielu z nas. A jednak powinniśmy rozpocząć fitness mózgu i to JUŻ! Pomoże w tym poradnik pt. „Trening intelektu”. Autorki opracowały 31-dniowy program poprawiający:
  • skupianie uwagi i koncentrację,
  • wychodzenie poza schemat, czyli myślenie kreatywne,
  • wykorzystanie oraz zwiększenie zasobu słownictwa,
  • sięganie głęboko w pamięć i korzystanie ze zdobytej przez lata wiedzy.
Chciałoby się osiągnąć powyższe, prawda? Bądź więc systematyczny w pracy z tą książką. Trenuj codziennie o tej samej porze, by weszło Ci to w nawyk. Możesz spodziewać się zadań matematycznych, wykreślanek wyrazowych, ćwiczeń pamięciowych i językowych, sudoku (coś, co uwielbiam!), wymyślanie zastosowań typowych i nietypowych przedmiotów i innych. Na każdy dzień rozpisano 7-8 zadań, które są ułożone według stopnia trudności. Jedne wydają się banalnie proste, przy innych natomiast można się spocić jak na treningu siłowym :) .

Książka ma formę zeszytu ćwiczeń, można w niej zapisywać swoje rozwiązania, a później sprawdzić, czy są poprawne.

Może uda się Was namówić na fitness szarych komórek podczas urlopu?

"Trening intelektu" znajdziecie np. w Księgarni internetowej Sensus.pl 
 

środa, lipca 04, 2012

„JEDZ PYSZNIE … RAZEM Z DZIECKIEM”, M. Makarowska, Wyd. Feeria 2012


Recenzja książki została zdjęta z powodu podejrzenia plagiatu :(
Wydawca zapewnia, że "sprzedaż książki została wstrzymana z szacunku do wszystkich czytelników, blogerów i autorów przepisów. (...) Pani Magdalena Makarowska na bieżąco kontaktuje się ze zgłaszającymi się osobami" . Informację taką otrzymałam bezpośrednio od Wydawnictwa Feeria.
Jest mi niezwykle przykro, gdyż poradnik ten uważałam za naprawdę świetny. A on okazał się plagiatem...

wtorek, lipca 03, 2012

„BYŁAM NAJLEPSZĄ PRZYJACIÓŁKĄ JANE AUSTEN”, C. Harrison, Wyd. Drzewko szczęścia 2012


Jane Austen, autorka „Rozważnej i romantycznej”, „Dumy i uprzedzenia”, „Opactwa Northanger” i wielu innych poczytnych książek, zaliczanych do klasyki literatury. Na ich podstawie nakręcono także filmy. Ta utalentowana pisarka kochała pisać i czyniła to już od najmłodszych lat. Miała niesamowitą wyobraźnię, ale też i zmysł obserwatora. W swych powieściach poruszała tematy zamążpójścia i wszystkiego, co się z tym wiąże. Sama jednak nigdy za mąż nie wyszła. Niektórzy twierdzą, że to przez niski posag. Mnie się jednak zdaje, że w XIX wieku mężczyźni bali się kobiet ambitnych, samodzielnych, zadziornych, odważnych, a taka właśnie była Austen. Nawiasem mówiąc, i obecnie nie brakuje mężczyzn, którzy boją się takich właśnie pań …

Wychowywała się w rodzinie wielodzietnej, miała aż sześciu braci i jedną siostrę. Dom zawsze pełen był ludzi, słychać było rozmowy, śmiech, a czasem sprzeczki. Austen miała możliwość pobierania nauki w prywatnych szkołach z internatem, ale i systemem edukacji domowej.

Jeśli macie ochotę poznań więcej faktów z jej życia, poszukajcie informacji w Internecie. Jeśli jednak macie ochotę na biografię Jane Austen, gdzie fakty mieszają się z fikcją, gorąco zachęcam do przeczytania książki pt. „Byłam najlepszą przyjaciółką Jane Austen” C. Harrison. Powieść przeniesie Was do XIX wiecznej Anglii i przedstawi życie młodziutkiej Austen oraz jej rodziny (a szczególnie przystojnych braci :) ). Pierwsze miłości, pierwsze teksty pisarki, prawdziwa przyjaźń, zabawy, okres młodzieńczego buntu, walka o równouprawnienie kobiet, problemy społeczne ówczesnych czasów. Ponadto forma, z jaką napisana została ta książka sprawia, że ma się wrażenie czytania prawdziwego pamiętnika Jenny Cooper- kuzynki Jane. A co zapisuje się w pamiętnikach? Oczywiście sekrety, których nie opowiedziałoby się nikomu! Tajemnice zawsze są interesujące, i tak historie tu opisane wciągają czytelnika już od pierwszego zdania i nie pozwalają się oderwać aż po ostatnią stronę. A wszystko mogło zdarzyć się naprawdę!

Myślę, że ta porywająca powieść trafi do kobiecych serc kilku pokoleń- spodoba się i nastolatkom, i Wam, i Waszym mamom, a także babciom :) Każda odnajdzie tu interesujący wątek. A może by tak otworzyć klub dyskusyjny?

Przyznajcie, czy jest wiele takich międzypokoleniowych lektur? „Byłam najlepszą przyjaciółką Jane Austen” C. Harrison jest także pod tym względem wyjątkowa.