środa, grudnia 28, 2011

„OSKAR I RESZTA”, E. Pałczyńska- Winek, Wyd. Złote Myśli, Gliwice 2007


Tym razem sięgnęłam po e-booka. Nie często czytam książki w takiej formie, gdyż rozprasza mnie możliwość surfowania po internecie, sprawdzania poczty, rozmów na gg i skipe, czytania blogów, pisania postów itd. Tym razem inne internetowe zajęcia przerywałam, by poczytać e-book'a. Uważajcie więc jeśli pracujecie zawodowo przy komputerze, bo z „Oskarem i resztą” można się zapomnieć i zamiast pracować, dobrze się bawić.

„Oskar i reszta” to zbiór przezabawnych opowiadań o życiu codziennym widzianym oczami małego dziecka. Pojmowanie świata przez Oskara doprowadza jego rodziców do szaleństwa, a mnie przypominają się liczne podobne doświadczenia z dziećmi. I znowu okazuje się, że dorośli i dzieci mogą inaczej pojmować sens codziennej higieny, relacji z rodzeństwem czy rówieśnikami, zastosowanie różnych przedmiotów, obowiązki domowe itp.

Muszę wspomnieć, że wszystkie opowiastki tu zamieszczone są autentycznymi historiami, czasem tylko lekko zmienionymi. Aż zazdroszczę autorce pomysłu i umiejętności, a Oskarowi kreatywnej mamy.

Polecam :
  • rodzicom zmęczonym, którzy szukają pozytywnych aspektów rodzicielstwa,
  • rodzicom spełnionym w swojej roli,
  • smutasom,
  • miłośnikom „Mikołajka”, „Koszmarnego Karolka” itp.,
  • wszystkim dzieciom,
  • tym, którzy szukają lektury na rodzinne wspólne czytanie ;)

poniedziałek, grudnia 19, 2011

KANADYJSKIE CIASTECZKA PIERNIKOWE

                         Tak wyglądają ciastka po wyjęciu z piekarnika :)

Składniki:
350 g mąki
90 g cukru (lub troszkę mniej, jeśli ktoś woli mniej słodkie)
1/4 szklanki syropu klonowego
jajko
esencja pomarańczowa
20 g mieszanki piernikowej
0,5 łyżeczki mielonego imbiru
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Przygotowanie:
Syrop klonowy, masło i cukier rozpuścić na małym ogniu w małym garnuszku, a następnie ostudzić. W osobnej misce wymieszać mąkę z przyprawami, imbirem, proszkiem, jajkiem, esencją pomarańczową i na końcu z ostudzonym syropem z masłem. Wyrobić gładką, miękką kulę i włożyć na 2 godziny do lodówki. Po tym czasie, nagrzać piekarnik do 180 st. C. Na oprószonym mąką blacie rozwałkować kawałek ciasta na ok. 2-3 mm i wykrawać kształty. Ciasteczka ułożyć na wysmarowanej tłuszczem blaszce i piec ok. 7-10 minut. Ciasta udekorować na drugi dzień. Można je przechowywać w metalowej puszce.

sobota, grudnia 17, 2011

„CZARODZIEJE MOGĄ WSZYSTKO”, D. Chwiejczak, Wyd. Galaktyka, Łódź 2009


Mamy oto polskiego „Harrego Pottera”, a nawet jego lepszą wersję.

Dziewczynka o imieniu Su jest uczennicą klasy V szkoły podstawowej oraz -po godzinach- adeptem sztuki magii. Zachęca swoich nowo poznanych kolegów i koleżanki do odkrywania świata czarów. Przyjaciele odkrywają wspólnie, że na wiele codziennych spraw można mieć wpływ za pomocą swojego myślenia i odpowiedniego podejścia. Poznają i starają się wcielić w życie 10 Reguł Wielkiej Księgi Czarów, które w skrócie brzmią tak:
1. „Kto czuje się czarodziejem- jest czarodziejem”.
2. Poznaj swoje myśli i uczucia.
    3. Panuj nad czasem.
    4. Poznaj samego siebie- o czym marzysz, do czego dążysz, co sprawia, że czujesz się szczęśliwym?
    5. „Naucz się działać”.
    6. „Ciesz się życiem i śmiej się przy każdej okazji”.
    7. Bądź systematyczny.
    8. „Odkrywaj to, co pozornie wydaje się niemożliwe”.
    9. „Naucz się panować nad negatywnymi emocjami”.
    10. „Jeśli czegoś pragniesz, musisz poświecić się temu bez reszty”.

Jak zapewne zauważyliście, te czary to tak naprawdę zasady na harmonijne i świadome życie. Pamiętając o nich codziennie, możemy stać się szczęśliwy ludźmi, którzy osiągają to, czego sami pragną.

„Czarodzieje mogą wszystko” to piękna powieść nie tylko dla młodzieży, uderzy także w serca dorosłych. A do jej zakupu, oprócz interesującej treści, powinno też zachęcić piękne wydanie- twarda oprawa, malowane ilustracje, prosta czcionka, a wszystko to na dobrym gatunkowo papierze.

czwartek, grudnia 15, 2011

„OTUCHA ZMIENIA WSZYSTKO”, J. C. Maxwell, Wyd. Logos, Warszawa 2011


„Otucha pozwala iść do przodu
Otucha sprawia, że stajemy się lepsi
Otucha dodaje nam nadziei
Otucha zmienia życie
Zachęta umacnia zespół
Otucha wiedzie do rzeczy wielkich”

Pamiętacie jak się czuliście, gdy ktoś dla Was ważny skrytykował to co robicie? Czy dzięki krytyce byliście bardziej zmotywowani do działania?

Wolicie spotykać się z ludźmi krytykującymi wszystko i wszystkich naokoło, czy z tymi, którzy często mówią nam komplementy, są uśmiechnięci, bije od nich pozytywna energia?

Śmiem podejrzewać, że jesteście w większości i dostajecie chęci do życia dzięki pochwałom, uśmiechom oraz pozytywnego nastawieniu. Mam jednak wrażenie, że w świecie współczesnym coraz trudniej o serdeczność, miłe gesty, zrozumienie, empatie, prawdziwą przyjaźń. Ludzie nastawieni są na rywalizację, materializm, egocentryzm, obierając sobie za narzędzie agresję słowną lub co gorsza fizyczną. I jak tu znaleźć osobę serdeczną i godną zaufania?

Wiele badań psychologicznych potwierdziło znaną od wieków tezę, iż dobro powraca. Będąc dla kogoś życzliwym, otrzymujemy w zamian często to samo.

Inne badania dowiodły, iż chorzy otrzymujący wsparcie psychiczne wracali do zdrowia częściej i szybciej.

Miłe słowa mają magiczną moc. Dodawanie innym otuchy nie jest trudne, a może zdziałać cuda. I właśnie o tym napisał J. C. Maxwell w książce pt. „Otucha zmienia wszystko”. Odnajdą w niej coś dla siebie zarówno ci, którzy szukają nadziei oraz ci, którzy chcą ją dawać innym.

Książka jest pięknie wydana- twarda oprawa, atrakcyjna oprawa graficzna, dedykacja z miejscem do podpisu- wszystko to sprawia, że publikację chce się podarować bliskiej nam osobie. Polecam np. jako prezent gwiazdkowy!

wtorek, grudnia 13, 2011

„RODZINNYCH CIEPŁYCH ŚWIĄT”, M. Prus, Wyd. Muza, Warszawa 2011


Sięgając po tę książkę spodziewałam się wzruszającej i ciepłej świątecznej opowieści. Tak sugerował tytuł. Tymczasem okazał się on paradoksem, gdyż autorka porusza tą ciemną stronę świąt.

Lena i Kamila to siostry, mające swoje rodziny. Każda z nich jest na swój sposób nieszczęśliwa. Obie trwają w nieudanych związkach, nie mając odwagi odejść. Każda z tych kobiet -w święta szczególnie- zaciska zęby i stara się nie doprowadzać do nieporozumień. Jak im się to udaje?

Kamila ma syna oraz męża pantoflarza, na którego wiecznie narzeka. Zazdrości wszystkim naokoło, będąc przekonaną, że innym wiedzie się lepiej. Święta spędzają zwykle tak samo, czyli przed telewizorem, przy suto nakrytym stole, w kameralnym gronie. Lena natomiast jest mamą 2 córeczek oraz żoną nieobliczalnego faceta.

Mamy okazję śledzić losy tych dwóch rodzin przez 7 kolejnych lat. Zmieniają się relacje między nimi, miłość małżeńska gaśnie, zaczynają się coraz poważniejsze problemy. Czytając książkę zdałam sobie sprawę, że takie święta są rzeczywistością w wielu domach, lecz o tym się nie mówi. Jest to tabu, gdyż domowe brudy pierze się w swoich czterech ścianach.

Warto przeczytać powieść; pomyśleć o swoich bliskich, docenić to, co się ma, a zmienić, to co się da; postarać się, by nasze życie potoczyło się inaczej, niż życie bohaterek. Niech ich los będzie tylko przestrogą, a nie opowieścią o nas samych...

sobota, grudnia 10, 2011

„JULEK I MAJA W LABIRYNCIE”, A. Grabowska- Grzyb, Wyd. Akapit press, Łódź 2011


O uzależnieniu dzieci i młodzieży od komputera mówi się coraz więcej, lecz ciągle za mało. A problem jest poważny. Więcej na ten temat można przeczytać na przykład  tutaj , a tymczasem przejdę do recenzji powieści dla dzieci, poruszającej ten wątek.

Julek jest przeciętnym uczniem, który ma czasem problemy w szkole, szczególnie z matematyką. Jeśli przyniesie do domu pochwałę lub dobry stopień, w nagrodę może pograć w grę komputerową. Bardzo się więc stara, gdyż uwielbia taką rozrywkę. Nawet marzy, by życie było takie samo jak przedstawiane w grach. Pewnego razu wirtualny świat wciąga go do siebie. I to dosłownie. Chłopiec staje się bohaterem ulubionej gry, a jego zadaniem jest zdobywanie kolejnych poziomów zaawansowania. Na początku Julek jest tym zachwycony! Jednak stan euforii trwa krótko. Pragnie wrócić do rzeczywistego świata, co nie podoba się fikcyjnym bohaterom. Na ratunek przybywa mama oraz siostra. Jak poradzą sobie z powrotem do codzienności?

Autorka połączyła fabułę książki do wyjaśnienia dzieciom pracy ludzkiego mózgu. Pomysł dosyć ciekawy, lecz moim zdaniem opisy anatomii i fizjologii układu nerwowego są przedstawione trudnym językiem, którego 9- 11- latek może nie zrozumieć. Chyba, że fascynuje się funkcjonowaniem organizmu i marzy, by zostać w przyszłości np. lekarzem.

piątek, grudnia 09, 2011

„CYFERKI”, J. Cygan, Wyd. Czerwony Konik, Kraków 2011


Od kilku dni dostępne jest w księgarniach najnowsze dzieło Jacka Cygana. Dlaczego piszę, że to dzieło? Jestem pewna, że wcześniej czy później trafi ono do szkolnych podręczników nauczania początkowego.

„Cyferki” to zabawny wiersz o cyfrach właśnie. Tekst doskonale obrazuje ich zapis, a proste ilustracje ułatwiają zapamiętanie ich wyglądu. Dzieci mogą się przy tym doskonale bawić, a nauczyciele i rodzice mają świetną pomoc podczas pierwszych lekcji matematyki.

Książeczka ma mały format oraz tekturowe strony, z przewracaniem których poradzą sobie nawet małe rączki.

środa, grudnia 07, 2011

PASTA ŚLEDZIOWA


Zamiast ciągle jeść kanapki z szynką lub serem, wypróbowałam pastę śledziową z książki z 1970 roku pt. „Od Ananasa do Ziemniaka” I. Gumowskiej. Połączenie śledzia z kiełbasą trochę mnie przerażało, ale ostatecznie się przekonałam.

Składniki:
250 g matjasów
75 g kiełbasy
1 ugotowane na twardo jajko
natka pietruszki
70 g cebuli
70g kwaśnego jabłka
kilka łyżek śmietany 18% (ilość wg uznania)
pieprz
sok z cytryny z

Przygotowanie:
Śledzie wymocz, by nie były za słone. Do miski wrzuć matjasy, kiełbasę, jajko na twardo, cebulę, obrane ze skórki jabłko i zmiel blenderem. Na końcu dodaj posiekaną pietruszkę, śmietanę, skrop cytryną i dopraw pieprzem.

Pasta smakuje nie tylko z chlebem, ale także z ugotowanymi ziemniakami w łupinach.

wtorek, grudnia 06, 2011

„MNICH, KTÓRY SPRZEDAŁ SWOJE FERRARI”, R. S. Sharma, Wyd. Galaktyka, Łódź


Pewien odnoszący sukcesy adwokat doznaje ataku serca. Lekarz daje mu do zrozumienia, że musi wybrać- albo wkrótce praca ponad normę go wykończy, albo zwolni tempo, przedłużając życie. Ten właśnie moment staje się przebudzeniem mężczyzny. Postanawia rzucić pracę i wyrusza do Indii w poszukiwaniu sensu swojej egzystencji. Przez prawie trzy lata pobiera nauki u Wielkich Mędrów Sivany, którzy „odmładzają go zewnętrznie” oraz sprawiają, że „staje się dojrzalszy wewnętrznie”.

Książka ta to powieść o poznawaniu samego siebie oraz drodze do szczęścia wewnętrznego. To kopalnia mądrości Wschodu skierowana do ludzi Zachodu. To lekcja harmonijnego życia. To książka, do której się wraca, a za każdym razem odkrywa coś nowego.

Jeśli czasem zastanawiacie się nad sobą i swoim życiem, chcecie coś zmienić, jednocześnie nie lubicie czytać poradników, a szukacie niegłupich wskazówek- wyruszcie w podróż w poszukiwaniu siebie z „Mnichem, który sprzedał swoje Ferrari”.

czwartek, grudnia 01, 2011

„MRÓWKA W WIELKIM MIEŚCIE”, D. Safier, Wyd. Galaktyka, Łódź 2009


Jeśli szukacie dobrej, lekkiej, ale jednocześnie mądrej powieści, proponuję Wam właśnie tę. Wciąga od pierwszych stron.

„Mrówka w wielkim mieście” należy do serii Zapach pomarańczy Wydawnictwa Galaktyka. Są to opowieści o poznawaniu samego siebie i o odnajdywaniu sensu życia wśród codziennych zdarzeń.

Główna bohaterka- Kim jest znaną niemiecką dziennikarką. Ostatnie lata poświęciła wyłącznie karierze, zaniedbując córeczkę i męża. Po otrzymaniu prestiżowej nagrody ginie w dosyć dziwny sposób, by po chwili odrodzić się jako mrówka. W jakim celu przeszła reinkarnację? Czy już zawsze pozostanie mrówką?

Prawdziwa miłość, która jest w stanie znieść wszystko; szansa na zmianę swojej duszy; kariera kontra bliskie osoby; przyjemność kontra trudy bycia z rodziną... to w wielkim skrócie o czym jest ta książka. Do tego mnóstwo zaskakujących momentów, dowcip, kreatywność i mądrość autora.

Przyznam się Wam, że baaaardzo dawno nie delektowałam się tak książką! Często zatrzymywałam się nad przeczytaną treścią i poddawałam refleksji...

Chciałabym czytać więcej takiej literatury. I chciałabym, byście też na taką trafiały, bo przecież my- matki nie mamy czasu na bzdury (dlatego na swoim blogu, polecam tylko to, po co warto sięgnąć)! Polecam dla Was lub na prezent, ale później koniecznie pożyczcie, by przeczytać.