czwartek, czerwca 21, 2012

„KARTY OBRAZKOWE. ORTOGRAFIA W ZAGADKACH”, Wyd. Edgard


Ponad 50 kart, 112 zadań, wszystkie zasady ortograficzne, ponad 300 przykładów wyrazów z „ó”, „u”, „rz”, „ż”, „ch”, „h” oraz wiele godzin nauki przez zabawę. Tak w jednym zdaniu można by streścić „Karty obrazkowe. Ortografia w zagadkach”. Jednak chciałabym dodać, iż jest to ciekawa pomoc dydaktyczna dla rodziców, nauczycieli oraz przede dla wszystkim dzieci w wieku 7-9 lat.

Tym razem zamiast nudnego „wkuwania” ortografii można ją utrwalić, a nawet po części i nauczyć się jej grając z dzieckiem kartami obrazkowymi. Kolorowe, interesujące ilustracje ułatwiają zapamiętywanie. Ponadto liczne zagadki, uzupełnianki, wyraźne napisy wyrazów z trudnościami ortograficznymi- wszystko to uefektywnia naukę. Na awersie strony znajdują się zadania, natomiast na rewersie ich rozwiązania.

Karty zostały solidnie wykonane, wytrzymają lata zabawy! Są spięte, dzięki czemu nie ma możliwości, by się pogubiły. Ich format umożliwia włożenie do kieszeni, piórnika, plecaka, można więc je zabrać wszędzie.

Dzięki tym kartom obrazkowym nauka jest przyjemna. Jest zatem szansa, że nawet w nadchodzące wakacje namówisz swoje dziecko do utrwalania ortograficznych reguł pisowni ;)

niedziela, czerwca 17, 2012

„SPOTKANIA Z INNYMI”, P. P. Grzybowski, Oficyna Wydawnicza Impuls 2011


Czy jesteśmy narodem tolerancyjnym? Zdecydowanie NIE :( Widać to niestety teraz, podczas rozgrywek Euro 2012, lecz było też widać wcześniej i będzie tak też za chwilę. Nie tolerujemy wszelakiej odmienności- narodowości, koloru skóry, wyznania religijnego, niepełnosprawności, chorób, wieku, zainteresowań, codziennych wyborów. To przerażające, kiedy ludzie dorośli kierują się stereotypami. Kiedy jednak dorośli przekazują nieprawdziwe tezy dzieciom, uważam to już za- przepraszam, jeśli kogoś urażę (trudno)- prostackie. Jak można straszyć nieświadome najmłodsze pokolenie, że jeśli nie będzie się uczyć będzie bezdomnym?! Albo, że jeśli będzie się źle zachowywać w szkole, to przeniesie się je do klasy integracyjnej, z gorszymi uczniami?! Nie będę podawać dalszych przykładów, ponieważ wszystkie są okrutne i nie mam ochoty nawet o nich myśleć... Ale moi Drodzy, jak tak można rozmawiać z dziećmi?!

Wierzę, że Czytelnicy bloga są osobami tolerancyjnymi. Takie właśnie otwarte osoby powinny uświadamiać nieuświadomioną część społeczeństwa, a szczególnie dzieci. W nich cała nadzieja, że wreszcie skończą się bezsensowne wytykania palcami, głośne komentowanie „INNYCH” lub co gorsze przemoc fizyczna w stosunku do nich.

Zapoznałam się właśnie z rewelacyjną książką uczącą najmłodszych tolerancji oraz postawy obywatelskiej, poszanowania tradycji i kultury własnej oraz innych. Publikacja pt. „Spotkania z Innymi” powinna trafić do rodziców i nauczycieli, by czytali ją i podejmowali liczne rozmowy z dziećmi w wieku 6-10 lat. Przedstawione historie nawiązują do codzienności, więc podobne sytuacje mogły się wydarzyć i mogą być znane małym czytelnikom. Tym bardziej poruszają młode serca, choć trafiają także do wrażliwych dorosłych. Teksty obrazują kolorowe ilustracje.
Dla chętnych poszerzenia wiedzy, autor zamieścił obszerny bibliograficzny oraz internetowy przewodnik.

Książkę zaliczam do ważnych, mądrych i obowiązkowych lektur dla całych rodzin, także wielopokoleniowych.

piątek, czerwca 15, 2012

„NIEZNOŚNA LEKKOŚĆ MAŚLANYCH BUŁECZEK”, A.McCall Smith, Wyd. Muza, Warszawa 2012


Seria 44 SCOTLAND STREET jest jak dobry serial telewizyjny. Każdy rozdział, to jeden odcinek. Krótki, więc można go przeczytać w przerwie między obowiązkami, ale w każdym takim odcinku coś się dzieje i nie można doczekać się kolejnego, więc kończysz szybko swoją robotę, by dowiedzieć się, co dalej stanie z ulubionymi bohaterami. A dzieje się wiele. U jednych- chwilowa sielanka, u innych- dramat. Jedni się kochają, a inni zdradzają. Jedni chcą żyć uczciwie, a inni kłamią. Jak w prawdziwym życiu. Emocje skaczą jak amplituda.

Autor tak dobrał cechy bohaterów, by było zabawnie, lecz z drugiej strony- w którymś z bohaterów znaleźć można karykaturalny kawałek kogoś, kogo się zna. W „Nieznośnej lekkości maślanych bułeczek” miałam wrażenie, że bohaterowie przeszli pewną zmianę, są kimś innym, niż byli na samym początku. Trudno się dziwić, w końcu dojrzali. Zmieniamy się też całe życie.

Seria 44 SCOTLAND STREET jest jak dobry serial telewizyjny również z innego powodu. Jeśli zaczęłaś ją czytać od pierwszego tomu, jesteś już prawdopodobnie od niej uzależniona i nie możesz się doczekać kolejnych wydań. Jeśli jednak, sięgnęłaś po np. „Nieznośną lekkość maślanych bułeczek”, nie znając wcześniejszych losów bohaterów, nic strasznego. Po kilku odcinkach- rozdziałach zorientujesz się, o co chodzi, choć będzie Ci szkoda, że nie wiesz co było wcześniej i i tak sięgniesz po „44 Scotland Street”, „Opowieści przy kawie”, „Miłość buja nad Szkocją”, „Świat według Bertiego” (wcześniejsze tomy serii). Przyznam Wam się, że tak właśnie było ze mną ;)

Podsumowując tę recenzję pełną niejasności co do fabuły najnowszego tytułu z 44 SCOTLAND STREET (ale to efekt zamierzony), jeśli lubicie seriale telewizyjne, mnogość bohaterów, codzienne przygody, skoki emocji oraz dobry humor, czytając „Nieznośną lekkość maślanych bułeczek”, jak i wcześniejsze tomy będziecie zadowoleni. Życzę zatem przyjemnej lektury!

czwartek, czerwca 14, 2012

„JAK NARYSOWAĆ ADAMA?”, Pietruszka i Murzyn, Wyd. Czuły barbarzyńca, Warszawa 2011


Dziś zabrałam się za Adama … rysowanie Adama oczywiście! Tu kreska, tam krecha, zawijas, kropeczki, pałąk i jeden gryzmoł. Jakie to proste. Nawet dzieciaki sobie poradzą z rysowaniem Adama. A to za sprawą żyrafy Grażynki, która nauczy podstaw rysunku chyba każdego, nawet tego, któremu wydaje się, że ma dwie lewe ręce.

Myślę sobie, że rysowanie Adama oraz Ewy (na podstawie „Jak narysować Ewę?”) jest dobrym wstępem do rozmowy na temat biblijnego Raju, zakazanego owocu, jak również na temat bardzo podstawowej budowy anatomicznej kobiety i mężczyzny. Rysowanie Adama i Ewy wykorzystałabym do nauki nazywania części ciała. Można by także na podstawie kilku rysunków nawiązać do różnic indywidualnych między ludźmi- tak, jak każdy narysowany Adam jest inny (wątpliwe jest narysowanie 2 identycznych), tak każdy człowiek różni się czymś od drugiego. I ta indywidualność jest piękna, zasługuje na szacunek i tolerancję.

Książeczka ta więc może być formą dobrej zabawy, a innym razem lekcją biologii, innym jeszcze- religii, innym- tolerancji. Jedna książeczka- pomysłów wiele...

środa, czerwca 13, 2012

„JAK NARYSOWAĆ EWĘ?”, Pietruszka i Murzyn, Wyd. Czuły barbarzyńca, Warszawa 2011


Zabawny poradnik dla dzieci, stanowiący instrukcję rysowania- prostą, a zarazem wystarczającą. Niniejszy tytuł uczy rysowania kobietę, jednak w serii książeczek ukazały się już „kursy” rysowania kota, dinozaura, księżniczki, psa, Adama, wozu strażackiego, Mikołaja, syrenki, samolotu, szkieletu a nawet Fryderyka Chopina!

Żyrafa Grażynka nauczy podstaw rysunku każdego chętnego dzieciaczka. Jak zauważa jej przyjaciel- ptaszek Gwarek- to wcale nie jest takie trudne. Jako dowód przedstawiam Wam swoją Ewę narysowaną w Paint'cie. 


Fajna zabawa dla całej rodziny ;) Możecie rysować swoje Ewy i zrobić konkurs na najpiękniejszą czy najbardziej oryginalną  lub rysować na czas... Pomysł jest wiele, wystarczą dobre chęci, kartki papieru i przyrządy do rysowania ...
 

wtorek, czerwca 12, 2012

„WIELKA KSIĘGA WIELKICH POJAZDÓW”, M.Cullis, M. Byrne, Wyd. Olesiejuk 2012


Tym razem przedstawiam Wam coś dla małych i dużych chłopców, choć nie chcę popadać w stereotypy- przecież dziewczyny też mogą interesować się samochodami! Tym bardziej, takimi niezwykłymi, jakie przedstawione są w „Wielkiej Księdze Wielkich pojazdów”. Poznać tu można ciężarówki drogowe, różnego rodzaju dźwigi, pojazdy kopalniane, auta stworzone do zadań specjalnych oraz te do sportów ekstremalnych. Dowiecie się także jakie pojazdy są największe, najwyższe i najcięższe.

„Wielka księga wielkich pojazdów” robi wrażenie, gdyż jest naprawdę wielka! Niech Was nie zmyli format okładki A4, ponieważ w środku kryją się rozkładane strony, przedstawiające ogromiaste ilustracje. Przeglądanie i wspólne czytanie staje się w tym przypadku zabawą z zapartym tchem, którą dziecko będzie chciało powtarzać. Jestem tego pewna! W żadnym wypadku to nie jest książka , którą maluch rzuci w kąt. My (to znaczy moje chłopaki i ja) jesteśmy pod wrażeniem pięknego wydania- twarda okładka, wspomniane duże i kolorowe ilustracje, krótkie, lecz konkretne opisy, grubsze i rozkładane strony. Księga idealnie nadaje się na prezent dla malucha i jego taty. Będą mieli pomysł na wspólne spędzenie czasu, jak i temat do rozmów ;)

sobota, czerwca 09, 2012

„DOMONOŚ, ODLOTKA I INNE DZIWOLOĄGI Z MOJEJ OKOLICY”, J. Tomaszewska, W. Kołyszko, Wyd. Dbajki, Warszawa


To już nasza druga książeczka Wydawnictwa Dbajki (pierwsze były "Blogowe dbajki"). Czyżby Wydawnictwo to specjalizowało się wydawaniem bajek terapeutycznych? O jak najbardziej! Poszperałam, poczytałam i dowiedziałam się, że pracuje tam nie jeden psycholog i pedagog, a cały zespół profesjonalnie inspiruje, wspiera, rozwija i pomaga rodzicom, nauczycielom, trenerom oraz dzieciom. Jeśli macie ochotę, zajrzyjcie sami na stronę: dbajki.pl i znajdźcie coś dla siebie!

„Domonoś, Odlotka i inne dziwolągi na mojej okolicy”. Bohaterami krótkich opowieści jest Chmurian, Murdziur i Dziurmur, Zielony Zakątek, barak, Szczeniak i Panter morski, Znikoś, Oknoko, stare mury, Krzakozaurus, Miastosmok, a nawet Dzień i Noc! Te dziwolągi mają do opowiedzenia dzieciom szalenie ciekawe historie, które można odnieść do dziecięcych doświadczeń- marzeń, ale też i lęków. Bajki te zachęcają najmłodszych do rozmów na trudne tematy, a rodziców inspirują do tworzenia własnych dbajek oraz innych kreatywnych tekstów dla maluchów (przynajmniej mnie zainspirowały). Książeczka urzekła nas nie tylko swoją mądrością treści, ale także dowcipnymi i wymyślnymi ilustracjami!

Gratuluję całej redakcji Wydawnictwa Dbajki wspaniałych pomysłów oraz książek! I czekamy na kolejne mądre publikacje!

czwartek, czerwca 07, 2012

„NAJPIĘKNIEJSZE WIERSZE DLA DZIECI”, praca zbiorowa, Wyd. Drzewko szczęścia, Warszawa 2011


„Lis i osioł”, „Mysz i kot”, „Chory kotek”, „Katechizm polskiego dziecka”, „Niezapominajki” to moje lubiane wiersze z dzieciństwa. Każdego z nich miałam wtedy jako osobną książeczkę. Zanim urodził się Rysiu chciałam je wszystkie przewieźć i ustawić w rysiowej biblioteczce, ale niestety KTOŚ (jak się dowiem kto, to nie wiem co mu zrobię!) oddał je na makulaturę :( Było mi okropnie smutno…

Teraz otrzymałam tomik „Najpiękniejszych wierszy dla dzieci” i ku mojej radości są tam również te moje lubiane! W wydaniu zebrano popularne ludowe rymowanki, wiersze I. Krasickiego, S. Jachowicza, A. Fredro, A. Mickiewicza, M. Konopnickiej, W. Bełzy, Artura Oppmana, B. Ostrowskiej oraz J. Czechowicza. Każdy utwór został kolorowo zilustrowany.

Ta książka powinna znaleźć się w każdym domu obowiązkowo! Zapoznajmy nasze dzieci z dawną poezją oraz z poetami wszech czasów. Wiersze te powinny być w naszej polskiej kulturze niezapomniane!

A jakie są Wasze ulubione wiersze z dzieciństwa?

wtorek, czerwca 05, 2012

„MAM CZAS DLA DZIECKA. Pedagogika waldorfska dla najmłodszych. Propozycja alternatywnej kultury wychowania w domu, przedszkolu i żłobku”, B. Kowalewska, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 2011


„Celem wychowania i nauczania powinien być harmonijny rozwój wszystkich sił wewnętrznych dziecka, a więc nie tylko rozwój zdolności kognitywnych, lecz również- i to bynajmniej nie na dalszym planie- pełny rozwój sfery emocjonalnej oraz sfery woli. Stwierdzenie to można uznać za punkt wyjścia wszystkich działań pedagoga waldorfskiego” (H. Kowalewska „Mam czas dla dziecka”).

W instytucjach waldorfskich (w żłobkach, przedszkolach, szkołach) program nauczania jest przede wszystkim oparty na „wychowaniu i nauczaniu przez sztukę”. Zdaniem specjalistów, poprzez zajęcia praktyczne, manualne, spontaniczne zabawy, naukę przez naśladowanie stymuluje u dzieci harmonijny rozwój poszczególnych sfer, poczucie własnej wartości, samodzielność.

Instytucje te wyróżnia nawet specyficzna aranżacja wnętrz. Ściany pomalowane są na delikatne, pastelowe kolory, kolorowe wyeksponowane prace uczniów, gustowne meble, kąciki zabaw, nie zapominając też o domowej kuchni, w której dzieci uczą się przyrządzać proste posiłki. W pomieszczeniach dydaktycznych wygospodarowane są także tak zwane kąciki pór roku, w których obecne są przedmioty, skarby natury, zabawki czy produkty ściśle związane z kulturą. Wszystkie zabawki, którymi bawią się najmłodsi są proste, wykonane z naturalnych surowców, wielofunkcyjne i niejednoznaczne.

Dzieciom nie narzuca się gotowych i ścisłych scenariuszy do zabaw i zajęć, chwali się ich kreatywność oraz spontaniczność. Zajęcia wymagające skupienia uwagi i koncentracji przeplatają się z tymi swobodnymi.

Książka ta to cenna pomoc dydaktyczna dla nauczycieli (nie tylko tych pracujących w omawianych tu instytucjach) oraz propozycja dla rodziców, którzy poszukują procesów wychowania i pielęgnacji małego dziecka bliskich naturze. Oprósz niezwykle ciekawych zagadnień teoretycznych, to przede wszystkim kopalnia pomysłów na zabawy według waldorfskiej idei. Znajdziemy tu instrukcje wykonania zabawek z filcu, drewna, runa, różnego rodzaju ciast, liści, gałęzi, kamieni, owoców i warzyw, papieru i innych. Są też teksty i nuty zabaw muzycznych.

Być dobrym rodzicem, to mieć czas dla dziecka. A gdy już usiądziemy wspólnie z nim na dywaniku, nie wyciągajmy znowu głośnych i elektronicznych zabawek, pobudzających system nerwowy malucha, a pokażmy mu co można wyczarować z dziurawej skarpety ;) , starej bawełnianej chusteczki czy szyszek. Takie samodzielnie wykonane zabawki są cenniejsze od tych gotowych ze sklepu. Sama pamiętam z dzieciństwa małe laleczki wykonane na drutach, którymi bawiła się moja koleżanka. Też takie chciałam mieć! Natomiast pewne dziecko z mojej rodziny godzinami bawiło się zwykłym patykiem, udając, że jest to piękny koń... Mała rzecz, która nic nie kosztuje cieszy dziecko i kształtuje jego wyobraźnię, wrażliwość, inteligencję.

niedziela, czerwca 03, 2012

„JAK BYĆ WSPANIAŁĄ PRACUJĄCĄ MAMĄ”, T. Godridge, M. Gallie, Wyd. Vesper, Poznań 2011


Kiedy zorientowałam się, że jestem w ciąży chciałam wszystkim to oznajmić. Chciałam, by wiedział o tym cały świat! Z drugiej jednak strony, bałam się, że dowie się o tym mój szef i nie będzie zadowolony. Wyobrażałam sobie nieprzyjemną rozmowę, dlatego odwlekałam ją w czasie. Gdy nadeszły mdłości i totalne osłabienie, odważyłam się -dla dobra maluszka i mojego- przyznać do naszego szczęścia. Jakie wielkie było moje zaskoczenie reakcją pracodawcy! Ten pogratulował mi serdecznie, cieszył się razem ze mną, zapewnił, że nie mam się martwić pracą, wrócę do niej, kiedy będę gotowa, a teraz mam zadbać o siebie i maleństwo! Z czystym sumieniem i spokojem ducha mogłam przejść na zwolnienie lekarskie i rzeczywiście skupić się na ciąży.

Kiedy jeszcze pracowałam, ale już nosiłam pod sercem Rysia, było mi naprawdę ciężko. Nie miałam możliwości korzystać z toalety, kiedy tego potrzebowałam (a same wiecie, że na początku ciąży siusia się co 10 minut …), nie nadążałam fizycznie za moimi małymi uczniami, nie miałam siły, byłam potwornie senna i marzyłam, by się przespać na dywaniku z tyłu sali … Do tego ból podbrzusza i strach, że zaistnieje niebezpieczna sytuacja, w którą będę musiała wkroczyć …

Tymczasem są kobiety- pewnie niejedna znajdzie się taka wśród Was- które pracują przez całą ciążę, aż do rozwiązania. Mam wrażenie, że w Stanach Zjednoczonych jest to normą, u nas coraz częściej korzysta się z przywileju zwolnienia lekarskiego (i dobrze). Nierzadko także młode mamy wracają do pracy zaraz po wykorzystaniu urlopu macierzyńskiego. Inne, czekają aż ich brzdąc pójdzie do przedszkola. Obojętnie, kiedy jednak zdecydujemy się na powrót do pracy zawodowej, będzie to sytuacja niezwykle trudna i dla nas i dla dziecka. Osobiście już cała drżę na myśl o tej chwili, a zbliża się ona wielkimi krokami. By przygotować się jakoś do WIELKIEGO POWROTU, sięgnęłam po książkę pt. „Jak być wspaniałą pracującą mamą”. Po jej przeczytaniu, czuję się już silniejsza psychicznie, ale myślę, że jeszcze wrócę do tej lektury.

Opisano tu -bez owijania w bawełnę- że być pracującą mamą nie jest łatwo. Czeka rodzinę wiele stresu, wiele przygotowań i starań, ale można to wszystko ogarnąć i czerpać radość i z pracy i z życia rodzinnego. Autorki podpowiadają, jakie przywileje w pracy ma ciężarna czy karmiąca mama oraz każda, która wraca do obowiązków zawodowych po urlopie macierzyńskim lub wychowawczym. Radzą także, jak wybrać odpowiednią dla nas opiekę nad dzieckiem, jakie istnieją formy zatrudnienia, jak zorganizować dzień, by mieć czas dla malucha i swojej drugiej połowy. Najlepiej by było ustalić z partnerem podział domowych obowiązków. Trzeba też nauczyć się zarządzania czasem i podnieść swoją odporność na stres.

Czy można być WSPANIAŁĄ pracującą mamą? Tak!
Czy można pracować i mieć czas dla dziecka i partnera? Tak!
Czy można pracować zawodowo, być mamą, żoną, sprzątaczką, kucharką, praczką, pielęgniarką, przewodnikiem, przyjaciółką i mieć jeszcze czas dla siebie? Yyyyy … tak?! To się okaże u mnie za kilka miesięcy, ale dzięki książce wiem mniej więcej, jak mam do tego dążyć.

A wiecie, że pracująca mama jest bardziej zorganizowanym pracownikiem niż pozostali? Ha, i tego się będę trzymać!

Wszystkim pracującym zawodowo mamom oraz kobietom w ciąży, życzę dużo siły, zorganizowania, czasu spędzonego z rodziną i czasu tylko dla siebie oraz przespanych nocy!