wtorek, lipca 10, 2012

„ZDROWA CIĄŻA. PORADNIK KOCHAJĄCEJ MAMY”, M.F. Roizen, M.C. Oz, Wyd. Helion 2012


W sejmie znowu zrobiło się głośno od dyskusji na temat zapłodnień in vitro. Zabronić czy zezwolić? Udostępnić poprzez NFZ czy dać możliwość wyłącznie leczenia prywatnego? Etyczne to czy nie? Pójdziemy za to do piekła czy „tylko” do więzienia? Nie interesuję się za bardzo polityką, ale gdy tylko słyszę o doniesieniach polityków dotyczących kolejnych ich pomysłów na in vitro, cała drżę. Uważam, że powinno się pomóc maksymalnie parom, które nie mogą w sposób naturalny począć dzieci, a chcą się podjąć zapłodnienia in vitro. Jeżeli w Polsce zabroni się tej metody, to niestety, ale przestaję się utożsamiać z naszym krajem...

Dobrze, że politycy nie zajmują się jeszcze sprawą epigenetyki. Mam wrażenie, że mogliby też jej zakazać, na przykład dlatego, że to trudne słowo i trzeba się wgłębić w temat, by ją zrozumieć. Odesłałabym ich (polityków), a przede wszystkim wszystkie przyszłe mamy do nowej książki pt. „Zdrowa ciąża” Wydawnictwa Helion. Mówi ona bardzo obszernie o najnowszych badaniach naukowych potwierdzających słuszność epigenetyki. No dobrze, ale co to jest? To najprościej rzecz ujmując, uruchamianie w różnym stopniu genów płodu, wpływając na jego zespół cech, czyli tzw. fenotyp. Procesy te mają wpływ nie tylko na Twoje potomstwo, ale także na kolejne pokolenia. Można wpływać na np. wagę dziecka, jego inteligencję, podatność na choroby itd. Brzmi trochę jak sztuczki Frankensteina? Nic podobnego! Metody te są stosowane wyłącznie dla dobra matki i maluszka, ratują ich zdrowie, a nawet życie. Podstawowymi działaniami przyszłych mam w ramach epigenetyki jest stosowanie kwasu foliowego, rezygnacja ze szkodliwych substancji, unikanie promieniowania, leczenie zębów, prawidłowe odżywianie i wiele innych, które tak naprawdę są nam znane i stosowane.

Poradnik ten zatem opisuje wszystkie te działania nazwane tajemniczo- „epigenetyką”. Autorzy, to doświadczeni lekarze, którzy uświadamiają czytelniczkom procesy biologiczne zachodzące w okresie ciąży i tuż po jej zakończeniu. Książka różni się od innych tego typu publikacji tym, że znajdziecie w niej fachową wiedzę, napisaną prostym i dowcipnym językiem. Tak szczegółowo i specjalistycznie o magicznych 9 miesiącach nie opowie Wam ginekolog- położnik (bo nie ma na to czasu a może i ochoty), mama (bo nigdy nie wiedziano o ciąży tyle co teraz), przyjaciółka (bo do tej pory nie miała szansy przeczytać takiego poradnika, no chyba, że jest już po lekturze „Zdrowej ciąży” lub sama jest epigenetykiem). Przeczytaj więc i wpłyń pozytywnie na zdrowie swojego nienarodzonego jeszcze dziecka!

A ze „Zdrowej ciąży” dowiesz się jeszcze m.in.:
  • jak nie zwariować ze stresu w ciąży?
  • jak wybrać szkołę rodzenia, dobrego położnika i szpital?
  • jak poradzić sobie z przypadłościami ciążowymi takimi jak zgaga, zaparcia, mdłości, infekcje, bóle kręgosłupa itp. ?
  • jak przechytrzyć ciążowe zachcianki?
  • jak się odżywiać?
  • jakie badania należy wykonać?
  • jakie ćwiczenia fizyczne są odpowiednie dla ciężarnych?
  • Jak przygotować dom na przyjęcie dziecka?
  • jak wykonać masaż niemowlęcia?
W sumie ponad 300 stron porad i wskazówek. Ponadto autorzy przygotowali dla Ciebie grę planszową „Autostrada do narodzin”, która przygotuję Cię do porodu z uśmiechem na ustach :)

poniedziałek, lipca 09, 2012

„POLSCY POECI DZIECIOM”, praca zbiorowa, Wyd. Olesiejuk 2012


Ostatnio mam szczęście do samych perełek wśród literatury :) Nic tak nie psuje humoru, jak źle dobrana do czytelniczego gustu czy nieestetycznie wydana książka. Lecz mnie to aktualnie nie dotyczy; otaczam się tylko tym, co warto czytać i Was do tego próbuję zachęcić.

Dziś zachęcam właśnie do kupienia swojemu dziecku i wszystkim innym- w rodzinie, znajomym, uczniom jako nagrody, z jakiejś okazji i bez okazji- książki pt. „Polscy poeci dzieciom”. Jest to zbiór najcudniejszych polskich wierszy dla dzieci, takich poetów jak: Maria Konopnicka, Julian Tuwim, Aleksander Fredro oraz Urszula Kozłowska. Mamy więc tu „Stefka Burczymuchę”, „Lokomotywę”, „Małpę w kąpieli”, „Smoka wawelskiego” i 28 innych znanych wszystkim nam wesołych i mądrych rymowanek.

Podobnych zbiorów jest w księgarniach wiele. Jednak TEN- Wydawnictwa Olesiejuk, różni się od wszystkich innych, bije wręcz po oczach, ale nie po kieszeni ;) Sami zresztą zauważycie na sklepowej półce. Twarda oprawa, ładna okładka, a w środku … przepiękne ilustracje! Proste, duże, kolorowe, bez zbędnego tła, które doprowadza do oczopląsu. Docenią to maluchy i Wy- rodzice, bo lepiej będzie się Wam czytało. Chylę czoła ilustratorkom i życzę im dużego sukcesu! A Was szczerze zachęcam, do zajrzenia do książki i sprawdzenia o czym piszę...

sobota, lipca 07, 2012

„TRENING INTELEKTU”, P. Mechło, J. Grzelka, Wyd. Helion 2012


Dbamy o swoje ciało, trenujemy je zapisując się do siłowni, na zajęcia fitness lub też uprawiamy jogging, jazdę na rowerze, rolkach itp. Każdy z nas ma ulubiony sposób na aktywność fizyczną. A dlaczego by nie rozpocząć jeszcze fitnessu szarych komórek? Co prawda, nie schudniemy dzięki niemu, lecz by nasz mózg był sprawny na dziesiątki lat, także wymaga treningu! W ofertach szkółek popołudniowych możemy znaleźć kursy szybkiego czytania, kreatywności, a dla seniorów warsztaty skutecznej pamięci. I to by było na tyle. Najczęstszą aktywnością umysłową po godzinach pracy jest rozwiązywanie krzyżówek oraz czytanie książek i/lub czasopism. Choć pisząc „najczęstszą”, wcale nie mam na myśli, iż robią tak wszyscy, czy choćby wielu z nas. A jednak powinniśmy rozpocząć fitness mózgu i to JUŻ! Pomoże w tym poradnik pt. „Trening intelektu”. Autorki opracowały 31-dniowy program poprawiający:
  • skupianie uwagi i koncentrację,
  • wychodzenie poza schemat, czyli myślenie kreatywne,
  • wykorzystanie oraz zwiększenie zasobu słownictwa,
  • sięganie głęboko w pamięć i korzystanie ze zdobytej przez lata wiedzy.
Chciałoby się osiągnąć powyższe, prawda? Bądź więc systematyczny w pracy z tą książką. Trenuj codziennie o tej samej porze, by weszło Ci to w nawyk. Możesz spodziewać się zadań matematycznych, wykreślanek wyrazowych, ćwiczeń pamięciowych i językowych, sudoku (coś, co uwielbiam!), wymyślanie zastosowań typowych i nietypowych przedmiotów i innych. Na każdy dzień rozpisano 7-8 zadań, które są ułożone według stopnia trudności. Jedne wydają się banalnie proste, przy innych natomiast można się spocić jak na treningu siłowym :) .

Książka ma formę zeszytu ćwiczeń, można w niej zapisywać swoje rozwiązania, a później sprawdzić, czy są poprawne.

Może uda się Was namówić na fitness szarych komórek podczas urlopu?

"Trening intelektu" znajdziecie np. w Księgarni internetowej Sensus.pl 
 

środa, lipca 04, 2012

„JEDZ PYSZNIE … RAZEM Z DZIECKIEM”, M. Makarowska, Wyd. Feeria 2012


Recenzja książki została zdjęta z powodu podejrzenia plagiatu :(
Wydawca zapewnia, że "sprzedaż książki została wstrzymana z szacunku do wszystkich czytelników, blogerów i autorów przepisów. (...) Pani Magdalena Makarowska na bieżąco kontaktuje się ze zgłaszającymi się osobami" . Informację taką otrzymałam bezpośrednio od Wydawnictwa Feeria.
Jest mi niezwykle przykro, gdyż poradnik ten uważałam za naprawdę świetny. A on okazał się plagiatem...

wtorek, lipca 03, 2012

„BYŁAM NAJLEPSZĄ PRZYJACIÓŁKĄ JANE AUSTEN”, C. Harrison, Wyd. Drzewko szczęścia 2012


Jane Austen, autorka „Rozważnej i romantycznej”, „Dumy i uprzedzenia”, „Opactwa Northanger” i wielu innych poczytnych książek, zaliczanych do klasyki literatury. Na ich podstawie nakręcono także filmy. Ta utalentowana pisarka kochała pisać i czyniła to już od najmłodszych lat. Miała niesamowitą wyobraźnię, ale też i zmysł obserwatora. W swych powieściach poruszała tematy zamążpójścia i wszystkiego, co się z tym wiąże. Sama jednak nigdy za mąż nie wyszła. Niektórzy twierdzą, że to przez niski posag. Mnie się jednak zdaje, że w XIX wieku mężczyźni bali się kobiet ambitnych, samodzielnych, zadziornych, odważnych, a taka właśnie była Austen. Nawiasem mówiąc, i obecnie nie brakuje mężczyzn, którzy boją się takich właśnie pań …

Wychowywała się w rodzinie wielodzietnej, miała aż sześciu braci i jedną siostrę. Dom zawsze pełen był ludzi, słychać było rozmowy, śmiech, a czasem sprzeczki. Austen miała możliwość pobierania nauki w prywatnych szkołach z internatem, ale i systemem edukacji domowej.

Jeśli macie ochotę poznań więcej faktów z jej życia, poszukajcie informacji w Internecie. Jeśli jednak macie ochotę na biografię Jane Austen, gdzie fakty mieszają się z fikcją, gorąco zachęcam do przeczytania książki pt. „Byłam najlepszą przyjaciółką Jane Austen” C. Harrison. Powieść przeniesie Was do XIX wiecznej Anglii i przedstawi życie młodziutkiej Austen oraz jej rodziny (a szczególnie przystojnych braci :) ). Pierwsze miłości, pierwsze teksty pisarki, prawdziwa przyjaźń, zabawy, okres młodzieńczego buntu, walka o równouprawnienie kobiet, problemy społeczne ówczesnych czasów. Ponadto forma, z jaką napisana została ta książka sprawia, że ma się wrażenie czytania prawdziwego pamiętnika Jenny Cooper- kuzynki Jane. A co zapisuje się w pamiętnikach? Oczywiście sekrety, których nie opowiedziałoby się nikomu! Tajemnice zawsze są interesujące, i tak historie tu opisane wciągają czytelnika już od pierwszego zdania i nie pozwalają się oderwać aż po ostatnią stronę. A wszystko mogło zdarzyć się naprawdę!

Myślę, że ta porywająca powieść trafi do kobiecych serc kilku pokoleń- spodoba się i nastolatkom, i Wam, i Waszym mamom, a także babciom :) Każda odnajdzie tu interesujący wątek. A może by tak otworzyć klub dyskusyjny?

Przyznajcie, czy jest wiele takich międzypokoleniowych lektur? „Byłam najlepszą przyjaciółką Jane Austen” C. Harrison jest także pod tym względem wyjątkowa.

piątek, czerwca 29, 2012

TRUSKAWKI POD KRUSZONKĄ WG NIGELLI


Nigello Lawson , dzięki za truskawki pod kruszonką! Są po prostu wyśmienite. Jak to się u nas mówi- „niebo w gębie” ;) A tak z ciekawości, po ile są u Was w Londynie truskawki? U nas w tym roku są okropnie drogie- po 9-11 zł ! Rozmawiałam wczoraj z panem Władziem z osiedlowego warzywniaczka. Zasmucił mnie, twierdząc że taniej już nie będzie, bo sezon na te owoce właśnie się kończy! Jak to?! Przecież nawet nie odczułam, że był jakiś sezon! Za taką cenę, to nie sezon...
Nigello, czekamy na kolejne wyśmienite dania!

Składniki:
truskawki (choć mogą być i inne owoce, np. jabłka, gruszki, śliwki itd.)
25g zmielonych migdałów
wanilia
110g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
75 g zimnego masła
100 g prażonych płatków migdałowych
75 g brązowego cukru

Przygotowanie:
W naczyniu żaroodpornym układamy pokrojone owoce. Posypujemy 25g zmielonych migdałów oraz odrobiną cukru i skrapiamy wanilią (zamiast tego można posypać cukrem waniliowym). Teraz wyrabiamy kruszonkę: z mąki, masła oraz proszku do pieczenia. Składniki te ugniatamy palcami, by powstały grudki, czyli kruszonka. Dodajemy 100g prażonych płatków migdałowych i 75 g cukru brązowego. Mieszamy już widelcem. Posypujemy owoce kruszonką. Całość zapiekamy 30 min. w 180 st. C.

środa, czerwca 27, 2012

„ANGIELSKI DLA DZIECI. KARTY OBRAZKOWE. 100 PIERWSZYCH SŁÓWEK”, Wyd. Edgard 2010


„Karty obrazkowe. 100 pierwszych słówek” do nauki podstaw języka angielskiego adresowane są do dzieci od lat 3. Sprzedawane są w praktycznym kartoniku, który mieści w sobie:
- 104 karty obrazkowe ze słówkami dotyczącymi tematów: Ja i moja rodzina, Moja twarz i moje ciało, Moje ubrania, Moje zabawki, Lubię jeść!, Lubię owoce i warzywa!, Umiem już liczyć!, Ile kolorów!, Pory roku i dni tygodnia, Jakie to jest? ;
  • Poradnik dla rodziców i nauczycieli;
  • Płyta CD z nagraniami słówek oraz piosenek angielskich w wykonaniu native speakerów.

Karty obrazkowe są wykonane z cienkiej tekturki. Po obu stronach znajduje się kolorowy rysunek; na awersie mieści się jego angielski podpis, a na rewersie- polskie tłumaczenie. Jest to odpowiednie rozwiązanie dla „wzrokowców”, czyli tych którzy uczą się szybciej na podstawie tego, co widzą. Dla „słuchowców” pomocna jest płyta CD z nagraniami uzupełniającymi pracę z kartami obrazkowymi.

W poradniku dla rodziców i nauczycieli natomiast, opisano proste, dostosowane do wieku zabawy indywidualne ( np. dla rodzica z dzieckiem) oraz grupowe ( np. dla nauczyciela z grupą maluchów)- łącznie 33 zabawy. Załączono także angielskie teksty piosenek z tłumaczeniem na polski.

Cały zestaw daje wystarczający kurs dla przedszkolaka, chcącego rozpocząć naukę języka angielskiego (lub raczej dla ambitnych rodziców, chcących uczyć swoje pociechy). Nie trzeba koniecznie zapisywać malucha na zajęcia w profesjonalnej szkole języków obcych. Można uczyć się poprzez zabawę w domu, z całą rodziną, w dogodnym dla nas wszystkich czasie, dostosowując tempo nauki do potrzeb małego ucznia. Stwarzamy mu więc indywidualny tok nauczania oraz domową, bezpieczną, pełną miłości atmosferę. A to przecież najważniejsze w rozwoju młodego człowieka. Jeśli jednak zdecydujecie się zapisać go na profesjonalne lekcje, „Karty obrazkowe” będą świetnym uzupełnieniem i utrwaleniem takich zajęć.

wtorek, czerwca 26, 2012

„HUMF I BUTY NA NIEPOGODĘ”, praca zbiorowa, Wyd. Olesiejuk 2012


No nie! Znowu pada! Mamy lato, a ciągle pada i pada. A jak wiadomo, „w czasie deszczu dzieci się nudzą”. Co tu robić jak ma się niecały rok i trzeba siedzieć zamkniętym w mieszkaniu? A no można rozlewać herbatę z kubków … można zjadać chusteczki higieniczne … można drzeć wypożyczone z biblioteki czasopisma … można gryźć mamę … można patrzeć przez okno i stukać w szybę krzycząc „Gue- gi! Prps gęgi iya ma yyyyyyyiii pa?!”, co w tłumaczeniu znaczy „Ty- deszcz! Kiedy wreszcie przestaniesz padać?!” Wtedy sięgnij po „Humf'a i buty na niepogodę”, weź swoje dziecię na kolana i zacznij mu czytać, pokazywać, tłumaczyć.

Humf to jest taki przyjemny w dotyku stworek. Ma milusie fioletowe futerko. A jego tatuś ma super kalosze. Humf też by takie chciał mieć. W końcu okazuje się, że fioletowy bohater nie może doczekać się deszczu! Czy aby z nim wszystko w porządku?! Po co wychodzić na deszcz z własnej woli? Oj, musicie sami przeczytać, by się tego dowiedzieć.

Gdy tylko wyciągam z biblioteczki „Humf'a”, Rysio już do mnie biegnie i wyciąga rączki. Humf'a można głaskać, drapać i tarmosić do woli. Poza tym książeczka jest idealna dla malucha także dzięki temu, że ma:
  • duże kolorowe ilustracje na prostym tle;
  • grube tekturowe strony, ułatwiające przekładanie a nieumożliwiające gniecenie;
  • mały format;
  • elementy rozwijające zmysł dotyku i wzroku- błyszczące, śliskie kalosze, materiałowy parasol oraz jak wspomniałam wcześniej- przyjemne w dotyku futerko Humfa.

poniedziałek, czerwca 25, 2012

„BYSTRZAKI”, C.J. Simister, Wyd. Esprit 2012


Większość rodziców jest nastawiona na odnoszenie sukcesów swoich dzieci w szkole. Ważne jest by przynosiły najlepsze oceny, zdobywały certyfikaty, brały udział w olimpiadach naukowych. Rzadko zwraca się uwagę na zdobywanie umiejętności „pozaszkolnych”. Wszystko, co młody człowiek robi- lekcje, zajęcia popołudniowe, zajęcia w czasie wolnym- powinno prowadzić do naukowego sukcesu. Nie zgadzamy się z nowa reformą szkolnictwa obniżającą wiek rozpoczęcia nauki w szkole, ale gdy już maluch staje się uczniem organizujemy mu mnóstwo edukacyjnych zajęć. Zdarza się nawet, że słyszę od rodziców prośby- „Proszę więcej zadawać do domu, bo on/ ona się nudzi” (on/ona = uczeń kl.1)... Tymczasem ludzie, którzy naprawdę odnieśli w swoim życiu spory sukces, nie uczyli się dla ocen, by być najlepszym, by tylko zaliczyć dany przedmiot. ONI odnieśli sukces, gdyż posiadają pewne cechy.

G.J. Simister prześledziła życie ludzi sukcesów oraz oparła swoją pracę z dziećmi na wypracowaniu nowatorskich metod uczenia się. Obecnie jest cenionym specjalistą, a także autorem wielu publikacji. Niedawno w Polsce nakładem Wydawnictwa Esprit wydano jej książkę pt. „Bystrzaki. Jak rozwinąć niezwykły umysł Twojego dziecka”. Przekonuje w niej, iż my- rodzice powinniśmy kształtować u dzieci:
  • „wytrwałość w obliczu napotkanych trudności,
  • wiarę w siebie, niezbędną do formułowania nowych, innowacyjnych i potencjalnie rewolucyjnych pomysłów,
  • cierpliwość konieczną do zatrzymania się, zastanowienia i podjęcia mądrych decyzji wobec nieprzewidzianych dylematów,
  • zdolność myślenia lateralnego i znajdowania zaskakujących rozwiązań trudnych problemów,
  • chęć podejścia do nowych tematów z otwartym i bystrym umysłem,
  • odwagę w podejmowaniu ryzyka w odpowiednim momencie i upór konieczny do podźwignięcia się po porażce.”

Zdaniem autorki posiadanie tych cech wpływa na lepszą jakość życia, także poczucie szczęścia. Wcale nie jest wymagane, by młody człowiek był prymusem. Sama znam paru wzorowych uczniów jeszcze z moich szkolnych lat, którzy dziś nie za bardzo sobie w życiu radzą.

G. J. Simister proponuje ogrom ćwiczeń, ale przede wszystkim zabaw dla dzieci od 4. do 16. roku życia, a moim zdaniem i dorosły wiele się nauczy. Pomysły można wykorzystać podczas zakupów, w podróży samochodem, na świeżym powietrzu, w muzeum, przy stole, na przyjęciu czy podczas leniwego popołudnia, a nawet na dobranoc. Stymulują samodzielne myślenie, rozwijają bujną wyobraźnię, uczą uważności i spostrzegawczości, wzbudzają palącą ciekawość, kształcą w dziecku ducha odkrywcy, rozwijają kreatywność i oryginalność, wychowują kreatywne i pomysłowe dziecko, odkrywają magię wytrwałości, uczą podejmowania ryzyka, wyciągania wniosków z porażek i sukcesów, podejmowania mądrych decyzji, uczą odróżniania tego, co rozsądne, od bzdur, czerpania przyjemności z rozwiązywania problemów, podpowiadają jak zachowują giętki umysł, posiąść umiejętności społeczne, jak nauczyć się inicjatywy i myślenia perspektywicznego.

Szata graficzna poradnika ułatwia wyszukiwanie oraz przebieg konkretnego ćwiczenia. Propozycje są z jednej strony kreatywne, a z drugiej proste do przeprowadzenia, nie wymagają właściwie wcześniejszych przygotowań czy specjalnych rekwizytów. Jedyne o co możecie się martwić, to czy podołacie swoim pociechom, czy chcecie spędzić z nimi ciekawie czas, czy chcecie wykorzystać rady doświadczonego specjalisty (no co? Nie każdy jest na to gotów …).

Książka jest rewelacyjna. Nie mogę się doczekać, kiedy zaczniemy wykorzystywać wskazówki C.J. Simister podczas zabaw z Rysiem, a na pewno też wykorzystam coś w swojej pracy ;)

piątek, czerwca 22, 2012

„CZEGO SIĘ SPODZIEWAĆ, KIEDY SIĘ CIEBIE SPODZIEWAJĄ”, D. Javerbaum, Wyd. Rebis 2012


Podtytuł poradnika brzmi „9 miesięcy ciąży z przymrużeniem oka ;)” . Rzeczywiście nie jest to poważna książka naukowa, z której będziesz czerpać specjalistyczną wiedzę na temat ciąży. Nie oznacza to jednak, że nie warto jej czytać. Nigdy dotąd nie miałam okazji spojrzeć na okres prenatalny z perspektywy embriona! Owszem, zastanawiałam się czasem, co myśli o mnie mieszkaniec mojego brzucha, ale to, co napisane jest tutaj przeszło moje wyobrażenia...

„Czego się podziewać, kiedy się Ciebie spodziewają” to poradnik dla embrionów (myślę, że jedyny taki na świecie) napisany przez byłego embriona. Autor ma niesamowite poczucie humoru oraz ogromną wyobraźnię, do tego aż stopnia, że chwilami zastanawiałam się, czy coś jest prawdą, czy to kolejny żart. Większości czytanych tekstów jednak towarzyszyły głośne wybuchy śmiechu i szturchanie mojego Męża: „Posłuchaj tego...”, hahahaha, „Spójrz na to zdjęcie!”, hihihaha … itd.
Pośmiać się można z opisu każdego miesiąca ciąży, pytań i odpowiedzi dotyczących życia płodowego, rad doświadczonego embriona a także z „Zapisków z wnętrza macicy”, czyli wspomnień jej mieszkańców. Jak wspomniałam, są również zdjęcia, ilustracje i tabele. Wszystko to naprawdę z wielkim przymrużeniem oka. Nazwałabym to karykaturą ciąży.

Magiczne 9 miesięcy nie jest łatwych czasem. Oprócz wielu szczęśliwych chwil, młodych rodziców nachodzą momenty zwątpienia, przerażenia, smutku a także dręczą ich inne przygnębiające emocje. Wtedy właśnie pomóc może książka taka jak „Czego się podziewać, kiedy się Ciebie spodziewają”. Rozbawi do łez, choć uważajcie, by od śmiania nie rozbolał Was brzuch! By poradnik ten przyniósł oczekiwany efekt jest jeden warunek- musicie mieć poczucie humoru i nie brać wszystkiego na poważnie …


Na zakończenie dodam, że pod koniec czerwca zaplanowano premierę filmu nakręconego na podstawie właśnie tej książki. Czy będzie to odpowiednik "I kto to mówi?" to się okaże.