wtorek, listopada 29, 2011

„LICZY SIĘ DZISIAJ”, J. C. Maxwell, Wyd. Logos, Warszawa 2011

„(...) oprócz dnia dzisiejszego nie mamy nic. Na wczoraj jest za późno. Jutra nie możemy być pewni. I właśnie dlatego liczy się dzisiaj”.

J. C. Maxwell jest cenionym amerykańskim ekspertem do spraw przywództwa. Pracuje ze sportowcami, przedsiębiorcami, marketingowcami i innymi, chcącymi odnieść sukces. Jego książki na całym świecie rozchodzą się jak świeże bułeczki.

Nie żebym pchała się do jakiegoś wielkiego sukcesu, ale chciałam zapoznać się z tym, co ma do zaoferowania swoim czytelnikom ów Maxwell.

W książce „Liczy się dzisiaj” opisuje on jak odnieść zwycięstwo nie tylko w biznesie, ale w każdej dziedzinie życia. Jego wskazówki wydają się proste i całkiem sensowne. Na pewno nie można o nich powiedzieć, że są w stylu „powstrzymuje cię tylko siła grawitacji” ;) . Oprócz porad autora, znajdziemy dużo przykładów oraz ćwiczenia przybliżające nas do triumfu.

Poradnik adresowany jest nie tylko do mających dość swojego życia według maksymy „co masz zrobić dzisiaj, zrób pojutrze”, ale do każdego kto ma ochotę popracować nad sobą.

niedziela, listopada 27, 2011

„UŚMIECHNIJ SIĘ”, Z. Ziglar, Wyd. Logos, Warszawa 2010


Książka zawiera kilkadziesiąt autentycznych anegdot podnoszących na duchu nie tylko pesymistę, ale każdego kto potrzebuje miłego słowa. A któż z nas go czasem nie potrzebuje? Poza tym, że „przypowiastki”- jak nazywa je autor- wywołują uśmiech na twarzy, są także całkiem mądre. Każda niesie ze sobą jakieś przesłanie.

Najlepiej czytać jedną opowiastkę dziennie. Właściwie można by z nich stworzyć kalendarz, na każdy dzień lub chociaż tydzień. Jeden tekst z tej książki i życie staje się prostsze.

„Uśmiechnij się” przeczytałam po kolejnej nieprzespanej nocy, w wolnej chwili między karmieniami i powiem Wam, że od razu poprawił mi się humor. Poczułam się naładowana pozytywną energią nie wychodząc z domu i nie spotykając się z ludźmi, którzy jeszcze są w stanie mnie pocieszyć (mój Synek jest kochany i cudowny, ale gdy nie śpię 2 tygodnie, trochę mi ciężko się uśmiechać...).

Szczerze polecam lekturę Wam i Waszym bliskim. Podpowiem też, że może to być sympatyczny prezent dla przyjaciela, tym bardziej, że na początku książki znajduje się dedykacja. Wystarczy się tylko podpisać ;)

piątek, listopada 25, 2011

DZIEŃ DARMOWEJ DOSTAWY SZANSĄ DLA ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA


Mając maleństwo trudno będzie mi w tym roku ruszyć na przedświąteczne zakupy. Nie chcę zabierać Rysia do centrum handlowego, bo nie jest to wygodne ani dla niego, ani dla mnie. Całe szczęście ktoś genialny wymyślił Dzień Darmowej Dostawy :) W tym roku organizowany jest 30 listopada. W ten dzień można zamawiać z wybranych sklepów internetowych obojętnie za jaką kwotę, a sklep pokryje całkowity koszt dostawy! Sprawdźcie same szczegóły: www.dziendarmowejdostawy.pl

czwartek, listopada 24, 2011

DOMOWE CHEESEBURGERY


Jeśli fast food, to tylko w domu!

Składniki:
4 bułki do hamburgerów (w wersji zdrowszej powinny być razowe lub chociaż z ziarnem)
ulubiona sałata
żółty ser
250g mielonej wołowiny (zdrowsza od wieprzowiny)
ogórek kiszony (dla karmiących składnik zakazany)
ketchup
majonez
przyprawy do mielonego lub tylko sól i pieprz

Przygotowanie:
Mielone doprawiamy, dzielimy na 4 części, spłaszczamy dłonią na naprawdę cienko i smażymy bez tłuszczu na grillu elektrycznym lub patelni teflonowej. Bułki kroimy na pół oraz lekko przyrumieniamy na grillu. Sałatę rwiemy lub kroimy (jeśli jest to sałata lodowa) na na mniejsze kawałki. Ogórek kroimy w plasterki. Gdy wszystkie składniki są już przygotowane, układamy hamburgera: na bułkę kładziemy mięso, ser, sałatę, ogórka, majonez, ketchup i zamykamy drugą połową bułki. Proste? Banalnie proste! Więc po co nam Mc Donalds?

wtorek, listopada 22, 2011

„CZTERY UMOWY”, D. M. Ruiz, Wyd. Galaktyka, Łódź 2007


Obojętnie w jakiego boga wierzysz, czy jesteś ateistą, ta książka może odmienić Twoją duszę. Jej autor- Don Miguel Ruiz- wychowywał się w rodzinie uzdrowicieli- znachorów i szamanów. Sam jednak został lekarzem. Pewnego dnia uległ wypadkowi samochodowemu, po którym postanowił żyć według zasad Tolteków.

Toltekowie byli uczonymi i artystami. Przez tysiące lat ich nauki starannie utrzymywano w tajemnicy, by nie dostały się w niepowołane ręce. Prawda głoszona przez nich „dotyczy spraw ducha, najprościej nazwać ją sposobem życia, wyrażającym gotowość do przyjęcia szczęścia i miłości”. Książka ta przedstawia właśnie prawdy Tolteków ujęte w czterech umowach.

Pokrótce:

Po pierwsze- „Szanuj swoje słowo”. Słowa mają magiczną moc- mogą ranić lub tworzyć piękno, dlatego uważaj na to, co mówisz. Nie trać energii na słowa pełne nienawiści i fałszu, mów o sobie i innych językiem prawdy i miłości.

Po drugie- „Nie bierz niczego do siebie”. Bo jeśli robisz odwrotnie, jesteś egoistą! Poza tym często czujesz się dotknięty tym, co usłyszałeś lub zobaczyłeś. A prawda jest taka, że wszystko, co do nas dociera jest wynikiem wyobrażeń i doświadczeń naszego otoczenia.

Po trzecie- „Nie zakładaj niczego z góry”. Ludzie mają tendencję komentowania wszystkiego, co się da, co przysparza nam samym, ale przede wszystkim innym, wielu przykrości. By odmienić swoje życie na lepsze, według Tolteków powinniśmy- zanim wydamy jakiś osąd- zadać pytania i poszukać na nie odpowiedzi. Także w sobie.

Po czwarte i ostatnie- „Rób wszystko najlepiej jak potrafisz”, biorąc pod uwagę swoją aktualną sytuacją- niedyspozycję, zdrowie, problemy, radości. Czyń tak, by nigdy tego nie żałować i nie czuć za siebie wstydu.

Zdaniem autora, wprowadzając w życie powyższe umowy, jesteśmy w stanie doznać raju na Ziemi. Nie wierzysz? Spróbuj!

niedziela, listopada 20, 2011

"UMYSŁ, KTÓRY SZKODZI", P. Martin, Wyd. Muza, Warszawa 2011


Choć medycyna rozwija się na tyle, że wydłuża ciągle życie ludzkie, chorujemy jednak częściej niż na początku XX wieku! Jak to możliwe? Paul Martin- dr biologii behawioralnej- w swojej książce „Umysł, który szkodzi”, tłumaczy: „(...) częstotliwość występowania chorób nie uległa zmianie z biegiem lat; zmienia się raczej nasza wrażliwość na ból i cierpienie, skłonność do łączenia ich z chorobami ciała, niechęć do przechodzenia nad nimi do porządku dziennego oraz gotowość do szukania fachowej pomocy.”

Udowodniono masą badań naukowych, iż stres psychiczny wyzwala w nas choroby fizyczne. Każda większa zmiana w życiu, np. śmierć bliskiej osoby, rozwód, narodziny dziecka, ślub, zmiana miejsca zamieszkania, nowa praca itd. wywołuje w organizmie stres mogący zmniejszyć odporność na choroby. Negatywny stan psychiczny może sprawić, że staniemy się bardziej podatni na zaburzenia stanu zdrowia niż osoby o spokojnym stanie ducha. Istnieją nawet osobowości zwiększające prawdopodobieństwo zachorowania na choroby serca czy nowotwór. Autor przekonuje, iż dzieje się tak dlatego, że „umysł wywiera wpływ na ciało, a więc i na zdrowie fizyczne, które z kolei oddziałuje na umysł, a tym samym- na myśli, emocje i zachowania.” Na szczęście stres i negatywne emocje nie są jedynymi przyczynami choroby. Stan umysłu może jedynie skłaniać nas do zachowań zagrażających zdrowiu lub tych prozdrowotnych, uaktywniać ukryte schorzenia czy przyspieszać lub spowalniać rozwój choroby.

W książce ogromna ilość przykładów z życia i literatury potwierdza omawiane teorie. Dzięki temu każdy rozdział czyta się z zapartym tchem! „Umysł, który szkodzi” zaczęłam czytać wieczorem, a w nocy nie mogłam zasnąć- chciałam czytać dalej, aż do ostatniej strony! Autor stosuje w swych rozważaniach prosty język, trafiając do każdego czytelnika, nie trzeba więc być medykiem, by rozumieć zagadnienia ze zdrowia i choroby. Dla mnie była to interesująca i pouczająca lektura! Polecam tym z Was, które nie boją się sięgnąć po książkę popularnonaukową.

czwartek, listopada 17, 2011

„ANIOŁ STRÓŻ OD WSZELKICH WYPADKÓW”, G. Scholz, M. Elitez, Wydawnictwo Debit


Nie tylko my- ludzie musimy uczyć się w szkołach. Należy to także do obowiązków … wszystkich aniołów! A wiedzę z jakich przedmiotów musi opanować każdy aniołek? Na przykład naukę o niebie, o pomaganiu, szybkie latanie, śpiew, opowiadanie historii, punktualność, ale też i czytanie i liczenie. Anioł ze świadectwem ukończenia szkoły zaczyna swą pracę jako Anioł Stróż przydzielonego mu człowieka. Każdy z nas ma takiego Anioła Stróża. Został nim również młody aniołek-Błękitek. Archanioł przydzielił mu do opieki nowonarodzoną Eleonorę. Przez pierwsze miesiące Błękitek bardzo się nudził. Lena tylko spała i jadła, a aniołek był głodny przygód. Jednak kiedy dziewczynka zaczęła rosnąć i zdobywać nowe umiejętności, często czyhały na nią niebezpieczne sytuacje. Jak sobie z nimi poradziła ona sama oraz Błękitek, mali czytelnicy dowiedzą się z tej pełnej humoru książki.

środa, listopada 16, 2011

„GRY I ZABAWY”, L. Bolton, Wyd. Helion, Gliwice 2007



„Nareszcie coś innego niż telewizor i gry komputerowe”- mówi sam autor i ja się z nim zgadzam. Ta książka powinna się znaleźć w każdym domu- obojętnie czy są w nim dzieci czy nie. Na ponad 300 stronach zamieszczono aż 600 propozycji przeróżnych gier i zabaw. Są te bardziej znane (np. Ciuciubabka), są i zapomniane, które miło sobie przypomnieć z czasów swojego dzieciństwa (pamiętacie Kierki?), ale większość to (przynajmniej dla mnie) pomysły nowe i warte sprawdzenia! I tak znajdziemy tutaj pomysły na gry w szachy i warcaby, gry planszowe, gry karciane dla jednego, dwóch i wielu graczy, gry hazardowe, gry z użyciem kości i płytek, gry klubowe, z użyciem piłki, gry na otwartej przestrzeni, podwórkowe, samochodowe, piknikowe, na przyjęcia, na deszczowe dni, wodne, z okazji ślubu, spodziewanych narodzin dziecka oraz łamigłówki. Jak widzicie, jest w czym wybierać!

Szczegółowy opis zasad zabawy oraz ramki, w których zawarte są istotne uwagi, ciekawostki czy wskazówki umożliwiają prawidłowy przebieg. Przy każdej propozycji gry podany jest sugerowany minimalny wiek oraz ilość graczy.

Poradnik okaże się pomocny dla wszystkich zajmujących się organizowaniem czasu wolnego, czyli na pewno rodziców. A poza tym animatorów, wychowawców, nauczycieli i wszystkich lubiących się bawić. Polecam!!!

Książkę można kupić na przykład w księgarni internetowej Septem.

poniedziałek, listopada 14, 2011

"MIŚ BODO I STRAŻACY", „MIŚ BODO W PRZEDSZKOLU”, P. Zarawska, Wydawnictwo Debit, Bielsko- Biała


Obie książeczki adresowane są do dzieci 2+. Każda kartka jest tekturowa, dzięki czemu przewracanie stron małymi paluszkami nie jest trudne. Poza tym każda z nich jest atrakcyjnie wycięta pod jakiś element ze strony. Wzrok maluszka przyciągają też kolorowe ilustracje, na których dużo się dzieje.


Tytuł „MIŚ BODO I STRAŻACY” opowiada o uroczystościach stulecia straży pożarnej w Niedźwiadkowie. Z tej okazji strażacy przygotowali dużo atrakcji dla mieszkańców. Miś Bodo jest zachwycony. W pewnym momencie rozlega się alarm pożarowy. W Niedźwiadkowie wybuchł pożar, więc zabawy zostają przerwane, by gasić ogień. Miś Bodo może teraz podejrzeć strażaków w akcji.

Książeczka oprócz tego, że opowiada ciekawą historię ma również walory edukacyjne, gdyż uczy małego czytelnika nazw podstawowego sprzętu strażackiego. Dziecko może ćwiczyć spostrzegawczość, odszukując podane przedmioty na ilustracjach.


„MIŚ BODO W PRZEDSZKOLU”

Tym razem miś Bodo odwiedza przedszkole. Opowiada czytelnikowi jak wygląda dzień w tym ciekawym miejscu. Po co tam chodzić, w co można się bawić, co robić, gdy pojawi się problem, kiedy wraca się do domu- tych i wielu innych cennych informacji dziecko dowie się od misia Bodo.

Z książeczką warto zapoznać malucha na krótko przed jego pójściem do przedszkola, by już zaczął się do niego przygotowywać.

środa, listopada 09, 2011

„CHWAŁA MOJEGO OJCA. ZAMEK MOJEJ MATKI”, M. Pagnol, Wyd. Esprit, Kraków 2010


Kto lubi „Mikołajka”, będzie się też dobrze bawił czytając i tę książkę.

Jest to powieść autobiograficzna Marcela Pagnol- francuskiego pisarza i reżysera filmowego, zmarłego w 1974 roku. W zabawny sposób opisuje on czasy swojego dzieciństwa spędzone w Prowansji.

Ojciec chłopca znosił do domu różne antyki, ale też i bezużyteczne sprzęty domowe, które zamieniał na coś użytecznego. Matka natomiast uważała je za śmieci, co rodziło między nimi pewne nieporozumienia. Zresztą powodów do sporów między małżonkami było wiele, jak to w życiu bywa. Autor przedstawił je w dowcipny sposób do tego stopnia, że w pewnych momentach stają się karykaturą związku.

Ciotka Róża natomiast zakochuje się i w końcu wychodzi za mąż za bogacza Tomasza, który każe do siebie mówić „wuj Juliusz”. Marcelowi i jego bratu- Pawłowi rodzi się siostrzyczka. Marcel wierzy, że poród odbywa się przez pępek, a Paweł jest przerażony, gdy widzi siostrę przy piersi mamy. Myśli wówczas, że niemowlę pożera matkę...

Niezapomniane przygody oraz codzienne zdarzenia całej rodziny Pagnol opisuje oczami dziecka, którym niegdyś był. Jego dziecięce myślenie szybko wprawi czytelnika w dobry humor. Czyż nie jest zabawne czytać: „(...) ponieważ dzieci przychodzą zbyt późno, żeby edukować swoich rodziców, muszą szanować ich nieuleczalne dziwactwa i nie powinny nigdy ich zasmucać”? No ja zwijałam się ze śmiechu! I to prawie na każdej kolejnej stronie.